Dobrze już było – Analiza techniczna z dnia 19.10.2020
W ostatnim czasie dobre passy złotego trwają coraz krócej. Po całkiem udanej pierwszej połowie października znów wracamy do spadków. Europa przegrywa walkę z koronawirusem, Stany wchodzą w decydujący moment kampanii wyborczej, a funt ignoruje cięcie ratingu.
Tabela. Maksima i minima głównych walut w PLN. Zakres: 12.10.2020 – 19.10.2020.
|
Para walutowa |
EUR/PLN |
CHF/PLN |
USD/PLN |
GBP/PLN |
|
Minimum |
4,4483 |
4,1364 |
3,7645 |
4,9136 |
|
Maksimum |
4,5800 |
4,2732 |
3,9027 |
5,0500 |
USDPLN
Wykres kursu dolara do złotego, interwał 1-godzinowy
Od początku września, czyli od momentu, gdy rynki wróciły po wakacyjnej przerwie, obserwujemy wzmożoną zmienność na rynku walutowym. Wyraźnie ją widać na parze USD/PLN. Dolar w drugiej połowie września podrożał o ponad 20 groszy. Później zaliczył znaczącą korektę znoszącą większość wcześniejszego zasięgu, by teraz znowu powrócić do trendu wzrostowego. Wyłamanie krótkoterminowej linii oporu spowodowało dynamiczne umocnienie “zielonego” względem złotego. Kurs obecnie dotarł do poziomu 3,85 zł, wchodząc w formację chorągiewki, co zwiastuje kontynuację ruchu po krótkiej konsolidacji. Przy realizacji tego scenariusza ubiegłomiesięczny szczyt, nie powinien stanowić większej przeszkody i niewykluczone, że dolar w najbliższym czasie znów upomni się o czwórkę z przodu. Kluczowe dla wyceny dolara wydają się wybory prezydenckie, które właśnie wchodzą na ostatnią prostą. W piątek czeka nas finalna debata telewizyjna, która jak się wydaje, jest ostatnią deską ratunku dla obecnie urzędującego prezydenta. Wcześniej powinniśmy poznać, jaki los czeka pakiet pomocowy. Zarówno Trump, jak i Pelosi, przekonują o dobrej woli i chęci porozumienia. Oboje są nad wyraz optymistyczni w tej kwestii, co może sugerować, że z porozumienia… nic nie wyjdzie. Obserwatorzy powinni już przywyknąć, że gdy pewne rzeczy stają się zbyt oczywiste, jest to wyraźny znak, że zaraz wszystko się odwraca o 180 stopni.
EURPLN
Wykres kursu euro do złotego, interwał 1-godzinowy
Początek października na parze EUR/PLN przyniósł zarysowanie się kanału spadkowego. Co prawda, jego nachylenie nie było jakieś spektakularne, jednak konsekwentnie kurs podążał na południe. Zeszły tydzień przyniósł jednak jego wyłamanie i po skromnej próbie retestu kurs wystrzelił do góry. W piątek nastąpiło pewne wyhamowanie, które jednak nie wydaje się niczym więcej, jak chwilowym złapaniem oddechu. Euro, nie licząc szczytu z połowy września, jest najdroższe od pół roku. Wiele wskazuje na to, że jeszcze w tym miesiącu może powalczyć o nowe tegoroczne maksimum. To marcowe znajduje się niewiele powyżej 4,60 zł, a to oznacza, że dzieli nas od niego zaledwie kilka groszy. Przy ostatniej zmienności jest to dystans do pokonania w dwie sesje. Co ciekawe, za obecny ruch ciężko winić wspólną walutę, jest to ewidentnie konsekwencja słabości złotego. I strefa euro i Polska ostatnio słabo sobie radzi w walce z epidemią. W wielu krajach europejskich odnotowywane są rekordy nowych zakażeń, media są zdominowane przez zapowiedzi kolejnych restrykcji i choć dalej wszyscy unikają słowa “lockdown”, jak czarodzieje nazwiska Voldemorta, to nie da się ukryć, że w wielu przypadkach mamy już z nim do czynienia. Znaczy z zamrożeniem gospodarki, a nie ze złym czarnoksiężnikiem.
GBPPLN
Wykres kursu funta do złotego, interwał 1-godzinowy
Słabość złotego widać również w stosunku do funta. Ten ostatnio zaskakująco dobrze sobie radzi, choć ciężko znaleźć na to sensowne wytłumaczenie. Epidemia na Wyspach wcale nie odpuszcza, negocjacje z Unią idą jak po grudzie, choć obie strony starają się robić dobre miny do złej gry. Pewnym zaskoczeniem może być reakcja brytyjskiej waluty na piątkową decyzję agencji Moody’s, która obniżyła rating Zjednoczonemu Królestwu. Funt tę informację całkowicie zignorował, co tylko potwierdza, jak mocno tego typu agencje straciły ostatnio na znaczeniu. I rzecz jasna nie chodzi o to, że rynek się z tą decyzją nie zgadza, uznał ją jednak za mocno spóźnioną i dalece niewystarczającą. Ratingi poszczególnych krajów są obecnie skrajnie odrealnione, choć z drugiej strony można by się zastanowić, jak bardzo źle musi być z brytyjskimi finansami, skoro już nawet Moody’s musiał przestać udawać. Funt dotarł obecnie powyżej poziomu 5 złotych, zbliżając się do wrześniowego szczytu. Do tegorocznych maksimów jednak jeszcze daleka droga i patrząc, ile jest niewiadomych wokół szterlinga, ciężko na dzisiaj zakładać, że uda się zaatakować poziomy przy 5,20 zł.
CHFPLN
Wykres kursu franka do złotego, interwał 1-godzinowy
W przeciwieństwie do pozostałych walut frank już teraz pokonał wrześniowy szczyt i jest obecnie najdroższy od połowy maja. Jeszcze tydzień temu tkwił on w wąskiej konsolidacji około 10 groszy niżej. Teoretycznie możemy obserwować właśnie zarysowanie się formacji triple top, jednak patrząc szerzej na rynek, trudno być optymistą wobec złotego. Znacznie bardziej realnym scenariuszem wydaje się kontynuacja wzrostów. W takim przypadku kolejnym celem byłby poziom 4,35 zł, który przy odpowiednich warunkach może zostać osiągnięty jeszcze w tym tygodniu. Obecnie cały świat gra na osłabienie własnej waluty, w tym również nasz NBP i choć skuteczność naszego banku centralnego jest mocno wątpliwa, to jeszcze większe problemy z walką ze zbyt silną rodzimą walutą mają Szwajcarzy. Helwetom ewidentnie ciąży miano safehaven i nie za bardzo wiedzą jak sobie z nim poradzić. Choć trzeba przyznać uczciwe, że bardzo się starają. Skrajnie ujemne stopy procentowe, rachityczny wzrost gospodarczy jeszcze przed pandemią, a i z samym koronawirusem nie radzą sobie jakoś szczególnie dobrze. Rynek jednak ignoruje twarde argumenty i słucha instynktu, a ten podpowiada, by zadekować się w malowniczych krajobrazach Szwajcarii.