Świąteczna stabilizacja – Analiza techniczna z dnia 23.12.2019
Na rynkach możemy już powoli dostrzec świąteczny okres. Większość kursów walut wpadła w dosyć ograniczone konsolidacje i przez kolejne dni trudno będzie oczekiwać wyraźnych ruchów. Do bardziej zdecydowanej gry inwestorzy wrócą zapewne dopiero po Nowym Roku.
EUR/PLN
Wykres kursu euro do złotego, interwał 1-godzinowy
W ostatnim czasie wykres EUR/PLN moglibyśmy w zasadzie podzielić na wzrostowy listopad i spadkowy grudzień. Kurs wspólnej waluty najpierw pokonał dystans od 4,245 zł do 4,322 zł, by następnie zanegować ten trend – od tego momentu to złoty pokazuje swoją siłę. W tej chwili trwa walka przy 4,25 zł i jeśli udałoby się pokonać ten poziom, to możliwa jest dalsza aprecjacja PLN z ruchem w kierunku 4,235 zł, a później nawet w okolice 4,20 zł (widziane ostatnio w kwietniu 2018 roku). Jeżeli natomiast udałoby się trwale wybić powyżej 4,26 zł, to nie możemy wykluczyć, że zobaczymy kolejny zwrot i powrót do stabilnego wzrostu EUR. Jednak z powodu okresu świąteczno-noworocznego możliwa jest również lokalna konsolidacja, a wtedy na wyraźniejszy ruch będziemy musieli prawdopodobnie poczekać do stycznia. Po słabych zeszłotygodniowych europejskich wskaźnikach PMI dla przemysłu (określających nastawienie firm na przyszłość) trudno szukać optymizmu w eurozonie. Zgodnie z przewidywaniami na razie niewiele możemy oczekiwać po nowej prezes EBC. Z komunikacji Christine Lagarde wynika, że na razie “bada teren”, ale zapowiedź przeglądu strategii regulatora jest pewnym promykiem nadziei, że zaczyna ona rozumieć potrzebę nowego podejścia do sytuacji w Europie. Na ten moment możemy jednak mówić o kontynuacji drogi jej poprzednika, Mario Draghiego. Stopy procentowe zostały utrzymane, a program QE (skupu aktywów przez władzę monetarną) jest kontynuowany. Ponieważ przez nadchodzący tydzień nie otrzymamy żadnych istotnych odczytów makroekonomicznych, nie mówiąc już o 2 świątecznych dniach bez handlu, to wiele wskazuje na to, że rynkiem będzie rządził sentyment. Ewentualne większe ruchy mogą być spowodowane końcoworoczną reorganizacją portfeli inwestycyjnych dużych graczy.
CHF/PLN
Wykres kursu franka szwajcarskiego do złotego, interwał 1-godzinowy
Ostatni tydzień na parze CHF/PLN moglibyśmy nazwać stabilną wzrostową konsolidacją. W ciągu ostatnich kilku dni kurs kilkukrotnie chciał dojść do poziomu 3,92 zł, ale za każdym razem ruch był negowany. Warto zwrócić w tym miejscu uwagę, że każdy kolejny zwrot był słabszy, dlatego mimo wszystko wciąż za bardziej prawdopodobne można uznać wybicie do poziomu 3,92 zł, a następnie marsz w kierunku 3,95 zł, z ograniczeniem nieznacznie poniżej tego poziomu. Jeżeli jednak sentyment rynkowy uległby znacznej poprawie, to możliwa jest deprecjacja franka, a wtedy poważniejszego wsparcia należy szukać nieznacznie powyżej 3,88 zł. Oczywiście z powodu świątecznego czasu możliwa jest trwalsza konsolidacja i wyklarowanie wyraźniejszego trendu bocznego. Ponieważ ani w zeszłym, ani w nadchodzącym tygodniu ze Szwajcarii nie napłyną znaczące dane makro, to główną zmienną będą nastroje. Chociaż nie są one złe, wiele wskazuje na to, że inwestorzy na koniec roku nie planują kierować poważniejszych wolumenów w stronę walut rynków wschodzących.
USD/PLN
Wykres kursu dolara amerykańskiego do złotego, interwał 1-godzinowy
Podobną sytuację do franka szwajcarskiego możemy zaobserwować także na wykresie USD/PLN. Od kilku dni kurs rośnie stabilnie, a swój marsz zaczął od 3,812 zł, by następnie już dwukrotnie odbić się od poziomów lekko poniżej 3,845 zł. Podobnie jak w przypadku pary z CHF, kolejne negacje ruchu są słabsze, co może wskazywać, że będziemy świadkami dalszych prób wybicia powyżej 3,85 zł. Jeśli rzeczywiście doszłoby do tego, to wtedy poważniejszego ograniczenia możemy szukać najpierw przy 3,875 zł, a następnie poniżej 3,91 zł. Jeżeli jednak ruch wzrostowy zostałby trwale zanegowany, to wsparciem może być psychologiczna granica 3,80 zł. Oczywiście nadchodzące święta wskazują na stabilizację i mocno ograniczoną konsolidację. W USA medialnym tematem nr 1 pozostaje procedura impeachmentu Donalda Trumpa, ale ponieważ szanse jej ostatecznego powodzenia w Senacie są bliskie zeru, to trudno mówić, aby miało to wpływ na sytuację dolara. Większość danych makroekonomicznych ze Stanów jest w ostatnim czasie naprawdę dobra (od PMI po rynek nieruchomości), a na pewno lepsza od europejskich wskaźników, dlatego w tym miejscu trudno szukać słabości USD. Chociaż w dalszym ciągu nie zobaczyliśmy podpisów pod pierwszą fazą porozumienia handlowego USA-Chiny, to praktycznie cały rynek jest przekonany, że umowa jest już w zasadzie pewna. Dodatkowo Chińczycy właśnie dziś zapowiedzieli, że obniżą cła na ponad 800 produktów (nie tylko tych importowanych z Ameryki), co wskazuje na coraz większe problemy gospodarcze Państwa Środka. Jednym z głównych zmartwień chińskich decydentów jest ASF (afrykański pomór świń), który zdziesiątkował tamtejsze pogłowie wieprzowiny i zwiększył zapotrzebowanie na import mięsa. Warto w tym miejscu zadać sobie pytanie, czy takie działania Chińczyków, to konsekwencja pewnego porozumienia z Amerykanami, czy po prostu brak innych możliwości. W tym drugim wypadku pojawiają się wątpliwości co do przyszłej pozycji negocjacyjnej strony chińskiej. Podsumowując: wiele czynników sprzyja sile USD przynajmniej w krótkiej perspektywie. W najbliższych dniach z amerykańskich odczytów makro warto będzie zwrócić uwagę na informacje z rynku nieruchomości.
GBP/PLN
Wykres kursu funta brytyjskiego do złotego, interwał 1-godzinowy
Funt brytyjski to już zupełnie inna historia, a rządzi nią oczywiście brexit. Wyniki wyborów do Izby Gmin przyniosły imponujący prawie 12-groszowy rajd. Jednak kiedy kurz już opadł, zaczęły pojawiać się uzasadnione wątpliwości co do przyszłości Wielkiej Brytanii. Pierwsza minister Szkocji, Nicola Sturgeon, zaraz po wyborach zapowiedziała, że Szkoci będą się domagali kolejnego referendum, mającego rozstrzygać ich dalszą przynależność do Zjednoczonego Królestwa. Premier rządu Jej Królewskiej Mości Boris Johnson po spektakularnym zwycięstwie swojej partii zmienił zapisy ustawy rozwodowej z UE i, jeśli w okresie przejściowym do końca przyszłego roku nie uda się podpisać nowego porozumienia ze Wspólnotą, będziemy świadkami tzw. twardego brexitu. Koniec 2020 r. jako ostateczny i nienaruszalny termin rozstania z Unią był jedną z kluczowych obietnic wyborczych torysów. Ponieważ w ostatnim czasie dane makroekonomiczne z Wysp ciężko nazwać zachwycającymi, to trudno gdziekolwiek szukać argumentów na korzyść GBP. Kurs funta szterlinga od 10 dni wyraźnie spada, po pokonaniu 5 zł wcale się nie zatrzymuje i praktycznie wszystko wskazuje na to, że to jeszcze nie koniec tej ścieżki, a kolejnego wsparcia możemy szukać trochę powyżej 4,93 zł. Patrząc w tej chwili na wykres kursu GBP/PLN naprawdę trudno oczekiwać innego scenariusza niż dalsza deprecjacja brytyjskiej waluty.