Koniec złotej ery? – Analiza techniczna z dnia 28.05.2021
Maj niewątpliwie należał do polskiego złotego, który znacznie poprawił swoją pozycję na forexie. Chociaż w głównej mierze wynikało to z czynników zewnętrznych, m.in. słabości dolara, to faktem jest, że doprowadziło kursy do kilkumiesięcznych minimów. Powoli jednak możemy dostrzec oznaki wypalania się ruchu umacniającego PLN, ale otwarte pozostaje pytanie, czy to już zmiana trendu, czy tylko przystanek?
Tabela. Maksima i minima głównych walut w PLN. Zakres: 24.05.2021 – 25.05.2021.
|
Para walutowa |
EUR/PLN |
CHF/PLN |
USD/PLN |
GBP/PLN |
|
Minimum |
4,4788 |
4,0804 |
3,6539 |
5,1689 |
|
Maksimum |
4,5021 |
4,1157 |
3,6965 |
5,2355 |
EURPLN
Wykres kursu euro do złotego, interwał 1-godzinowy
Chociaż euro przeżywa niezły okres na szerokim rynku, co najlepiej dostrzeżemy na głównej parze walutowej świata, która dotarła w ostatnich dniach do najwyższych poziomów w tym roku, to większość komentatorów jest zgodna, że warunki w tym wypadku dyktuje amerykański dolar. Spora część odczytów ze Starego Kontynentu wypada całkiem korzystnie, ale mało kto zwraca na nie uwagę, w głównej mierze koncentrując się na presji inflacyjnej i oczekiwaniach działań, czy raczej ich zaniechań ze strony Fed. EBC próbuje dołączyć do gołębiego tonu, a mocne euro zaczyna coraz bardziej ciążyć decydentom, ale nikt tak naprawdę nie wierzy, że Frankfurt jest w stanie zrobić coś więcej, niż tylko pomrukiwać z niezadowolenia. Tak samo, jak mało kto wierzy, że NBP dokona w tej chwili interwencji.
A gdy dolar jest słaby, to waluty EM wchodzą do zabawy. Forex zdecydowanie przeszedł w tryb risk on, a inwestorzy szukają miejsc do lokowania kapitału. Chociaż polski złoty długimi chwilami nie zyskuje w takiej mierze jak choćby CZK czy HUF, to swoje też na tym ugrywa. Kurs euro zszedł w ten sposób do poziomów z początku lutego, ale okolice nieznacznie poniżej 4,48 zł okazały się na ten moment wystarczającym wsparciem. Wykreowanie się trendu bocznego wskazuje na oczekiwanie na wyraźniejszy impuls. Jeżeli tenże wybiłby jednak konsolidację dołem, to kolejne wsparcie będzie już całkiem niedaleko przy 4,47 zł, a w wypadku dalszego ruchu na południe dojdzie do obrony 4,45 zł. Jeśli jednak rynek odwróci trend, to ścieżka północna prowadzi nas oczywiście najpierw w kierunku psychologicznego 4,50 zł, a później do 4,52 zł.
USDPLN
Wykres kursu dolara do złotego, interwał 1-godzinowy
Ponieważ USD obrywa na szerokim rynku, to i jego osłabienie względem PLN było poważniejsze. Doprowadziło ono kurs dolara do poziomów widzianych ostatnio w grudniu zeszłego roku. Ścieżka zejścia była całkiem stabilna, ale paliwo w końcu musiało się wypalić, a stało się to w tym tygodniu. Kurs gwałtownie wydostał się górą ze spadkowego korytarza, ale to by było na tyle. Szybko się zatrzymał, tworząc wąską konsolidację i podobnie jak w przypadku wielu par walutowych wyczekuje teraz na poważniejszy impuls, który wykreuje nowy trend. Jeżeli wrócimy do ruchu na południe to znowu okolice 3,65 zł mogą stanowić znaczące wsparcie. W przypadku podążania na północ, po przekroczeniu 3,70 zł, otworzy się droga w pobliże 3,73 zł.
Jak byśmy bardzo nie chcieli, to w tej grze karty rozdaje Fed i jego podejście do rosnącej presji inflacyjnej. Chociaż mur decydentów niechętnych nawet dyskusji o możliwości zmian w polityce monetarnej wciąż wydaje się mocny, to powoli pojawiają się na nim pierwsze rysy. Może to też być przemyślana strategia, która ma na celu powolne (z naciskiem na powolne) oswajanie rynków z perspektywą choćby zmniejszania programu QE. Wszystko dlatego, że inwestorzy tak przyzwyczaili się do wsparcia koniunktury ze strony FOMC, że na najmniejszą wzmiankę o możliwości weryfikacji polityki reagują panicznie. A kiedyś przecież musi ona nastąpić, prawda?
CHFPLN
Wykres kursu franka do złotego, interwał 1-godzinowy
Trudno o jakieś zaskoczenia w kontekście CHF/PLN. Podąża ona podobnymi koleinami, co powyższe pary walutowe. Tutaj też kurs zszedł do kilkumiesięcznych minimów, ale nie udało mu się pokonać wsparcia przy 4,08 zł, które staje się kluczowe w kontekście dalszej rozgrywki. Ponownie otrzymujemy konsolidację, choć trzeba przyznać, że jest ona szersza od poprzednich, co mogłoby wskazywać, że kursowi może być się trudniej z niej wyrwać. Jednak tak naprawdę nie będzie to stanowiło problemu, gdy na szerokim rynku zarysuje się perspektywa wyraźniejszego ruchu. Wyjście górą może zwiastować drogę w kierunku oporu powyżej 4,14 zł. W kontekście CHF pojawia się jednak coraz głośniejsza dyskusja, na ile ten walor zachowuje cechy safe haven. Oczywiście zdecydowanie za wcześnie, aby pozbawiać go tego tytułu, ale coraz większa gwałtowność zmian, jakie możemy obserwować na jego parach, może świadczyć o tym, że coś się zmienia w jego rynkowym postrzeganiu. Chociaż może tylko do kolejnego przesilenia?
GBPPLN
Wykres kursu funta do złotego, interwał 1-godzinowy
Chyba nie będziemy dalecy od prawdy, jeśli powiemy, że największą witalność (także na szerokim rynku) wśród opisywanych walut prezentuje teraz GBP. Do tego tygodnia uginał się on pod ogólnorynkowym risk on, co sprowadziło kurs funta lekko poniżej 5,17 zł, obserwowanego ostatnio w połowie lutego. Tego było już za dużo i szybko wybił on górą korytarz spadkowy. Kiedy mogło się wydawać, że podobnie do powyższych par walutowych wyznaczy on trend boczny, to on szybko się niego wyrwał, żeby ustalić nową konsolidację, ale już ok. 3 grosze wyżej. Ogranicza go teraz opór powyżej 5,23 zł, ale trudno go uznawać za szczególnie trwały. Na razie kurs się przyczaił i czeka na bodziec do wykreowania nowego ruchu. W przypadku ścieżki północnej kolejny opór może go czekać powyżej 5,25 zł, a po jego przekroczeniu otworzy się droga do poziomów ponad 5,27 zł. Skąd ta względnie większa chęć do umocnienia się po stronie GBP? Na pewno bez krzty oryginalności trzeba wskazać, że Brytyjczycy dzięki masowej akcji szczepiennej byli w stanie szybciej luzować obostrzenia. Chociaż część naukowców wskazuje, że można zauważyć pewne niepokojące oznaki w zakażeniach, związane głównie z wariantem indyjskim, to ta informacja nie przebija się jeszcze do głównego nurtu. Inwestorzy zwracają za to uwagę na regularnie dobre i przekraczające prognozy odczyty makroekonomiczne, co zwiastuje mocne odbicie brytyjskiej gospodarki. W tym kontekście przedstawiciele Banku Anglii jako jedni z nielicznych wśród bankierów centralnych nie boją się rozpoczynać dyskusji o zacieśnianiu polityki monetarnej. Wszystko to gra na szterlinga.