Analiza techniczna powraca – Analiza techniczna z dnia 15.04.2022
Agresja Rosji na Ukrainę wywróciła rynki do góry nogami. Wstrząs był tak potężny, że przez pewien czas analiza wykresów traciła głębszy sens, poza wyznaczaniem kolejnych rekordów. Teraz, gdy emocje powoli opadają, można wrócić do obserwacji świeczek, wsparć, linii trendów.
Tabela. Maksima i minima głównych walut w PLN. Zakres: 11.04.2022 – 15.04.2022.
| Para walutowa | EUR/PLN | CHF/PLN | USD/PLN | GBP/PLN |
| Minimum | 4,6132 | 4,5337 | 4,2414 | 5,5218 |
| Maksimum | 4,6666 | 4,6060 | 4,3217 | 5,6381 |
EURUSD

Wykres kursu euro do dolara, interwał 1-godzinowy
Zanim przejdziemy do analizy złotego, warto zwrócić uwagę na to, co się dzieje na głównej parze walutowej świata. Zwłaszcza, że doszliśmy do bardzo ciekawego momentu. Po pierwszym szoku wywołanym decyzjami Putina eurodolar na początku marca zszedł w okolice 1,08$. Później jednak rozwinął średnioterminowy trend wzrostowy, klasycznie składający się z trzech fal oraz dwóch korekt. Ostatecznie ruch wyniósł EURUSD prawie 4 centy wyżej. Tam jednak natrafił na obszar, który wcześniej dwukrotnie pełnił funkcję wsparcia na przełomie roku i tym razem zadziałał jako opór. Po zmianie kierunku kurs nabrał rozpędu, szybko wracając do testowania poziomu 1,08$. Co ważne, wiele wskazuje na to, że tym razem może udać mu się go sforsować. Pierwszy test już mieliśmy w tym tygodniu, a naruszenie poziomu było co najmniej istotne – wyniosło blisko pół centa. Z drugiej strony w szerszej perspektywie mamy rozrysowaną pięcioletnią formację zwężającego się kanału i właśnie dotarliśmy do jego dolnego ograniczenia. Zgodnie ze sztuką, wieloletnie formacje techniczne mają znacznie większą siłę rażenia od tych krótkoterminowych. Implikuje to dwa realne scenariusze. Pierwszy bazowy zakłada kontynuację formacji, co by skutkowało pójściem nawet w kierunku 1,20$. Intuicyjnie gryzie się to jednak z założeniami analizy fundamentalnej, zwłaszcza na kanwie potężnego rozwarstwienia w prowadzonych politykach pieniężnych przez te dwa ośrodki. Możemy więc spodziewać się wyłamania kanału, co technicznie rzecz biorąc, otworzyłoby drogę do bardzo dynamicznego zejścia nawet w okolice parytetu. Patrząc na listę ryzyk, które właśnie wiszą nad rynkami, nietrudno sobie wyobrazić, że waluty safe haven na czele z dolarem, mogą mieć teraz swoje pięć minut, miesięcy, oby nie lat…
EURPLN

Wyykres kursu euro do złotego, interwał 1-godzinowy
Złoty cały czas nie otrząsnął się z wojennej traumy, będąc co najmniej piętro gorzej wycenianym niż jeszcze w lutym. Na szczęście większą część strat udało się nadrobić. Dzisiaj nikt już nie mówi o euro za 5 złotych i wydaje się, że przynajmniej chwilowo powrót w te okolice nam nie grozi. Oczywiście przy założeniu, że będzie się realizował bazowy scenariusz powolnego wyciszania konfliktu za naszą wschodnią granicą. Tak długo, jak nie dojdzie do ponownej eskalacji, wojna co prawda będzie rzucać swój cień, jednak do głosu coraz bardziej będą dochodzić pozostałe czynniki. I widzimy to na wykresie EURPLN, który pod koniec marca dotarł w okolice poziomu 4,63 zł i od tego momentu weszliśmy w konsolidację. Tę może ciężko nazwać wąską, jednak na tle ostatnich wydarzeń ewidentnie widać wyciszenie emocji. Kurs oscyluje w przedziale między 4,615 zł a 4,66 zł. Przy czym z czasem wyraźnie widać, że kolejne odchylenia są coraz płytsze. Fundamentalnie obie waluty mają swoje problemy, przy czym tym trwalszym wydaje się jednak bierność Europejskiego Banku Centralnego. EBC w tym tygodniu potwierdziło, że nie radzi sobie kompletnie w świecie inflacyjnym i gdy należy podjąć trudne decyzje, to łatwiej schować głowę w piasek. Ten paraliż decyzyjny i podejście pod tytułem “jakoś to będzie” zapewne jeszcze długo będzie ciążyło wspólnej walucie.
USDPLN

Wykres kursu dolara do złotego, interwał 1-godzinowy
Zupełnie inaczej wygląda sytuacja na parze z dolarem. Ten w przeciwieństwie do europejskiego odpowiednika podjął rękawicę i stanął do walki z inflacją. Można dyskutować, czy nie za późno, jednak ciężko oprzeć się wrażeniu, że obecnie to FED wziął na siebie ciężar walki z rozpędzoną dynamiką cen. Majowa podwójna podwyżka stóp procentowych jest już praktycznie przesądzona, kolejne dwa podobne ruchy w najbliższym czasie są mocno prawdopodobne. Do tego już teraz zapowiedziano schodzenie z rozdmuchanego bilansu Rezerwy i to w tempie blisko 100 mld dolarów miesięcznie. Przy takich posunięciach absolutnie normalnym jest aprecjacja dolara, którą ostatnio ewidentnie obserwujemy. Od dołka na koniec marca, kurs USDPLN podskoczył już blisko 15 groszy. Co więcej, od dwóch tygodni widzimy rysującą się formację trójkąta, która jest coraz bliżej rozwiązania. W tym tygodniu dwukrotnie obserwowaliśmy próbę jej wybicia i choć żadna trwałego skutku nie przyniosła, pokazuje to, że jesteśmy już blisko. Zresztą zwężający się kanał potencjalnych ruchów również sugeruje, że już w przyszłym tygodniu możemy być świadkami dynamicznego wybicia. Zgodnie z teorią opisywana formacja zapowiada kontynuację trendu, co może skutkować dotarciem znowu gdzieś w okolice pod 4,40 zł. Warto jednak pamiętać, że już teraz znajdujemy się na pułapie dosyć istotnym historycznie, który kilka razy był w stanie zmieniać reguły gry.