Dolar przegrywa z apetytem na ryzyko – Analiza techniczna z dnia 23.02.2024
Ostatni tydzień to odwrót od amerykańskiej waluty. Eurodolar wyłamuje trend spadkowy. Taki krajobraz wspomaga złotego. Ropa w kluczowym obszarze, wyjście górą może jeszcze bardziej skomplikować wejście na ścieżkę spadających stóp.
Tabela. Maksima i minima głównych walut w PLN. Zakres: 19.02.2024-23.02.2024.
| Para walutowa | EUR/USD | EUR/PLN | USD/PLN | Ropa |
| Minimum | 1,0760 | 4,3088 | 3,9583 | 76,31 |
| Maksimum | 1,0887 | 4,3428 | 4,0293 | 78,90 |
EURUSD

Wykres kursu euro do dolara, interwał dzienny.
Zaskakująco dużo się dzieje w ostatnim czasie na głównej parze walutowej globu. Poprzednie dni przynoszą próbę wybicia kanału spadkowego. Od początku roku obserwujemy trend umocnienia dolara, sprowadził on kurs “edka” z poziomu 1,114$ do 1,07$. Przez większość czasu wykres poruszał się w półtoracentowym przedziale, wielokrotnie respektując zarówno wsparcia, jak i opory. Sytuacja zaczęła się zmieniać na początku tego tygodnia, choć pierwsze nieśmiałe testy wyłamania nie wróżyły sukcesu. Dopiero czwartkowa sesja dodała animuszu europejskiej walucie. Rzecz w tym, że przy okazji został zarysowany bardzo mocny układ prodolarowy. Oprócz linii trendu w tych okolicach wypada stusesyjna średnia krocząca oraz bardzo ważny opór przy 1,09$. Dodatkowo próba ataku zakończyła się odwrotem, pozostawiając po sobie długi górny knot. Mamy więc do czynienia z kumulacją technicznych czynników. Z drugiej strony, jeśli spojrzymy na wykres z szerszej perspektywy, to widzimy, że ostatni trend spadkowy idealnie wpasowuje się w ideę fali korekcyjnej jesiennego rajdu w górę. Pasuje nawet zasięg, który zniósł około 62% fali wzrostowej. Jeżeli ten scenariusz zostanie potwierdzony, to możemy mieć do czynienia z początkiem kolejnej fali, która powinna wynieść nas co najmniej na nowe tegoroczne szczyty. Dużo się mówi o pułapie 1,13$, gdzie wypada zasięg fali 1:1 oraz dodatkowo zeszłoroczne maksimum. Negacja tego scenariusza będzie oznaczać, że nie będziemy mogli dłużej mówić o umocnieniu dolara jak o korekcie, tylko pełnoprawnym ruchu. Co oznacza, że minimalny zasięg to okolice 1,045$. Technicznie przełamanie tego wsparcia otworzy drogę do ponownej zabawy z parytetem.
USDPLN

Wykres kursu dolara do złotego, interwał 4-godzinowy.
Odejście od dolara wyraźnie widać na wykresie USDPLN. Niecałe 10 dni temu byliśmy przy górnym ograniczeniu konsolidacji zawiązanej w połowie stycznia. Tak jak trzy razy wcześniej dotarcie do pułapu 4,06 zł aktywowało reakcje podaży, dzięki czemu we wtorek dotarliśmy do dolnego ograniczenia bieżącego przedziału przy 3,99 zł. Później udało się nawet przełamać wsparcie i zejść kolejne 3 grosze niżej, ostatecznie jednak atak okazał się nieskuteczny. Bardzo przypomina to sytuację z początku lutego, gdy po równie nieudanej próbie kurs szybko wrócił do poziomu 4,01 zł, przeprowadził retest dolnego ograniczenia i podążył dynamicznie w kierunku górnego. Obecnie jesteśmy już po dotarciu w okolice 4,01 zł oraz przeprowadzeniu retestu. Dalszej części retrospekcji może jednak nie być, gdyż wydaje się, że obecnie globalny sentyment znacznie bardziej wspiera złotego niż jeszcze trzy tygodnie temu. Jeżeli początek przyszłego tygodnia przyniesie ponowne przełamanie dolnego ograniczenia konsolidacji, to powinniśmy testować wsparcie z początku roku przy 3,945 zł. W dłuższej perspektywie mogłoby to być wstępem do kaskadowego umocnienia złotego, z łapaniem kolejnych dołków 4-5 groszy poniżej poprzedniego.
EURPLN

Wykres kursu euro do złotego, interwał 4-godzinowy.
Mniej optymistycznie wygląda sytuacja na wykresie EURPLN. Tutaj w połowie stycznia wyznaczyliśmy szczyt przy 4,41 zł i od tego momentu mieliśmy do czynienia z całkiem dynamicznym rajdem w dół. W przeciągu dwóch tygodni kurs spadł do 4,305 zł. Poziom ten jest szczególnie istotny, w tych okolicach przypada dolne ograniczenie dużej konsolidacji, która swój początek ma jeszcze w listopadzie zeszłego roku. Poza wyjściem z połowy stycznia przez cały ten czas kurs EURPLN utrzymywał się w 6 groszowym zasięgu. Co ważne poniżej tego poziomu ostatni raz byliśmy przed pandemią, czyli w poprzedniej epoce. Wydawałoby się, że przełamanie tak fundamentalnego wsparcia doprowadzi do znacznego ruchu na wykresie. Okazuje się jednak, że kolejny ważny poziom znajduje się ledwie 6 groszy niżej, gdzie wypada dolne ograniczenie… a jakże konsolidacji z lat 2017-18. Na koniec szalenie nieistotna ciekawostka. Zbliżamy się właśnie do 800-tygodniowej średniej kroczącej, a poniżej niej ostatni raz byliśmy i to tylko na chwilę w 2015 roku.
Ropa WTI

Wykres kursu ropy do dolara, interwał dzienny.
Znajdujemy się w bardzo ważnym momencie na ropie naftowej. Na wykresie dotarliśmy do obszaru 78-80$ (dla amerykańskiej odmiany WTI), który pozostaje kluczowy dla dalszych losów czarnego złota. Ostatni raz, gdy został on pokonany, kurs ropy wystrzelił o kolejne 15 dolarów w górę. W połowie zeszłego roku ustanowiliśmy lokalny szczyt w okolicach 94,5$. Później jednak widzieliśmy niesamowity rajd w dół, schodząc aż do 67,7$. Od połowy grudnia obserwujemy na nowo hosse, jednak tempo ruchu nie jest już tak spektakularne. Co więcej, na wykresie widać pewne zmęczenie tym trendem. Można podejrzewać, że obecnie zarysowujemy kolejny wierzchołek, co by oznaczało, że nie udało się pokonać poprzedniego. Sugeruje to może nie tyle odwrócenie trendu, co potrzebę zawiązania jakiejś szerszej konsolidacji. Oczywiście wszystkie te rozważania będą nieaktualne w momencie, gdy kurs przebije 80 $. Byłby to bardzo negatywny scenariusz na całej szerokości rynku, gdzie inwestorzy oczekują rozpoczęcia cyklu obniżek stóp procentowych, a decydenci wciąż wyrażają (ostatnio jakby jeszcze dobitniej) swoje obawy o poziom inflacji. Wysoki kurs ropy naftowej jeszcze bardziej by utrudniły powrót dynamiki cen do celu.