USD w opałach – Analiza techniczna z dnia 30.01.2026
W przypadku styczniowego odwrotu od dolara technika zeszła na drugi plan, ale w żadnym wypadku nie przestała mieć znaczenia dla dalszego handlu. Po tak gwałtownych zmianach należy oczekiwać kontry, ale ile będzie ona w stanie wymazać z wcześniejszego osłabienia USD? Złoty pozostaje stabilny, co w przypadku EUR/PLN oznacza powolne wyznaczanie nowych minimów. W ramach ostatniej rynkowej fali swojego umocnienia frank postanowił zrealizować formację podwójnego dna na CHF/PLN.
Tabela. Maksima i minima głównych walut. Zakres: 26.01.2026 – 30.01.2026
| Para walutowa | EUR/USD | EUR/PLN | USD/PLN | CHF/PLN |
| Minimum | 1,1839 | 4,1955 | 3,4850 | 4,5554 |
| Maksimum | 1,2048 | 4,2140 | 3,5517 | 4,6016 |
EUR/USD

Wykres kursu euro do dolara, interwał 1-dniowy
Mniej więcej od połowy grudnia kurs EUR/USD zainicjował lokalny, stabilny i o łagodnym nachyleniu korytarz spadkowy. Był on częścią trwającej od czerwca konsolidacji i chociaż część analityków pozostawała zaskoczona utrzymującą się względną siłą USD, to niewiele wskazywało na tak gwałtowny odwrót od dolara, który nastąpił w drugiej połowie stycznia (nie będziemy się tutaj skupiać na fundamentalnych przyczynach ucieczki od „zielonego”). Trzeba przyznać, że notowania eurodolara dotarły do interesującego rejonu w pobliżu 1,157 USD, który w ostatnich miesiącach już kilkukrotnie odgrywał istotną rolę. Dodatkowo była to próba zejścia poniżej 200-sesyjnej średniej, co mogło spotkać się z pewną kontrą wspólnej waluty. Jednak chyba nikt nie spodziewał się lawiny, która porwała „zielonego”. W zaledwie kilka sesji kurs EUR/USD wystrzelił jak rakieta, pokonując imponujący (nawet w wolniejszym tempie) dystans niemal 5 centów. Blisko 5% na przestrzeni 10 dni, kiedy takie zmiany na tej parze potrzebowały ostatnio do realizacji raczej kwartału. Kolejne opory pękały jak zapałki, w tym zeszłoroczny szczyt powyżej 1,19 USD. Tegoroczne maksimum wypada lekko poniżej 1,21 USD, a kontynuacja trendu wzrostowego może oznaczać podejście pod rekordy z przełomu 2020 i 2021 roku w rejonie 1,225-1,235 USD. Ostatnie ruchy pokazują, że nie jest to istotnie duży zasięg przy determinacji rynku. Mimo wszystko po tak gwałtownej przecenie wzrasta prawdopodobieństwo głębszej korekty lokalnego trendu. Takową zasadniczo już obserwujemy, ale pierwsze problemy z jej rozwinięciem zaczynają się już w rejonie pierwszego wsparcia w postaci zeszłorocznego maksimum. Następnym ciekawym rejonem do obrony będzie obszar ok. 1-1,5 centa niżej, gdzie wypadały szczyty zwyżek z lata i z grudnia.
EUR/PLN

Wykres kursu euro do złotego, interwał 1-dniowy
Chociaż para EUR/PLN znana jest ze swojej stabilności (spekulanci określają to raczej nudą), to po okresie kilku miesięcy konsolidacji ten spokój przerodził się po prostu w nowy trend. Jego zachowanie diametralnie odbiega od gwałtowności wydarzeń na EUR/USD. Od początku trendu zniżkowego (koniec września) kurs euro pokonał ledwie 6 groszy, czyli raptem 1,5% w cztery miesiące. Ta wolna, ale stabilna tendencja, uchwycona w korytarzu spadkowym o lekkim nachyleniu sugeruje nam dalszy marsz w dół. Tym bardziej, gdy zauważymy, że kurs EUR/PLN porusza się głównie bliżej dolnego ograniczenia południowego korytarza. Aktualny lokalny (i zarazem najniższy od marca) dołek wypada lekko powyżej 4,19 PLN. W dalszym ciągu można mieć wątpliwości, czy ostatnie ruchy rzeczywiście naruszyły wsparcie, które stanowią świeczki z wiosennego trendu zwyżkowego. Jeśli złoty będzie kontynuował to powolne natarcie, to coraz szerzej otwiera się ścieżka dojścia w rejon zeszłorocznych minimów w obszarze 4,13-4,16 PLN. Korekta może napotkać problem już w rejonie 4,205-4,215 PLN, a następnie powyżej 4,23 PLN. Scenariusz bazowy to kontynuacja z delikatnymi kontrami.
USD/PLN

Wykres kursu dolara do złotego, interwał 1-dniowy
Wreszcie czas na efekt poprzednich dwóch par, czyli USD/PLN. Tutaj zgodnie z zachowaniem EUR/USD doczekaliśmy się gwałtownego wybicia bardzo skutecznego do tej pory wsparcia. Chciałoby się powiedzieć, że do 5 razy sztuka, bo wokół rejonu 3,58 PLN już kilkukrotnie potwierdzona była trwałość dolnego ograniczenia konsolidacji. Kiedy tama pękła, to wodospad pociągnął za sobą kurs dolara, który wręcz połknął psychologiczne 3,50 PLN, od razu ustalając nowe minimum w rejonie 3,48 PLN. Był to najniższy poziom od blisko 8 lat, co doskonale pokazuje, w jakim położeniu na rynku znalazł się „zielony”. Jeśli zainicjowany trend spadkowy doczeka się kontynuacji, to kolejne wsparcie do pokonania wypada w obszarze 3,43-3,44 PLN (zwyżkowe szczyty z początku 2018 roku). W ekstremalnie korzystnym dla złotego scenariuszu nie można wykluczać podejścia nawet w okolice 3,30 PLN. Dla rozwijającej się aktualnie zwyżkowej korekty pierwszym prawdziwym wyzwaniem będzie wyjście powyżej obszaru 3,56-3,58 PLN. Dzięki swojemu wcześniejszemu znaczeniu jako wsparcie (i dolne ograniczenie konsolidacji) teraz ten rejon może odegrać niezwykle istotną rolę w powstrzymaniu wyraźniejszego wyjścia na północ. Nie należy wykluczać, że po najpierw gwałtownym spadku, po którym nastąpi kontra, to jej rezultatem będzie przynajmniej lokalny trend boczny. Niestety w tym wypadku bardzo niewiele zależy od samego złotego.
CHF/PLN

Wykres kursu franka do złotego, interwał 1-dniowy
Wreszcie czas na walutę, która ostatnio jest w niezwykłym gazie na szerokim rynku. Tutaj pominiemy fundamentalne argumenty za przepływem kapitału w kierunku szwajcarskiego franka, ale trzeba wspomnieć, że CHF jest aktualnie rekordowo silny wobec EUR czy USD (oprócz krótkiego epizodu w 2011 roku). Wracając do samego CHF/PLN, to wobec siły franka na szerokim rynku złoty radzi sobie z nim bardziej niż przyzwoicie. Ostatecznie kurs CHF/PLN pozostaje w już 10-miesięcznej konsolidacji, ale w jej ramach zrealizował bardzo popularną formację podwójnego dna. Zwracam na nią uwagę, ponieważ w wypadku powyższego wykresu bardzo ładnie zarysował się charakterystyczny dla tej formacji kształt litery „W”. Dołki wypadły tutaj idealnie w rejonie dolnego ograniczenia średnioterminowego trendu bocznego. Zwyżka wynikająca z realizacji podwójnego dna sięgnęła już 4,60 PLN. I tutaj leży główny problem przed kontynuacją kierunku północnego. Nie dość, że właśnie widzimy wypełnienie zasięgu opisanej formacji (odległość pomiędzy linią dwóch minimów a najwyższym punktem odmierzona od szczytu), to w tym miejscu napotkamy też górne ograniczenie konsolidacji. Jej wyłamanie oznacza szansę podejścia pod zeszłoroczne szczyty w pobliżu 4,66 PLN. Bardziej prawdopodobne wydaje się jednak na ten moment potwierdzenie trwałości trendu bocznego i powrót kursu CHF/PLN w obszar jego równowagi wokół 4,56 PLN.