Ceny rosną coraz szybciej – Komentarz walutowy z dnia 01.09.2026
Inflacja w Polsce przyspiesza. Nie można jej jeszcze nazwać szaloną, bo 3,4% to nadal symboliczne 0,1% poniżej górnej granicy celu inflacyjnego. Z drugiej strony rosną nie tylko ceny, ale również polski rynek. Stawia nas to w dużo lepszej sytuacji niż strefę euro, gdzie inflacja rośnie znacznie szybciej niż gospodarki.
Inflacja w Polsce już 3,4%
Ceny w Polsce znów zaczynają niebezpiecznie iść w górę. Wczoraj poznaliśmy wstępny odczyt inflacji za sierpień, a wynik 3,4% budzi poważny niepokój. Szczególnie że czeka nas koniec programu obniżania podatku od paliw. Jest to nawet około 1 zł na litrze. W rezultacie wielu analityków wskazuje, że jeżeli we wrześniu nie dojdzie do zakończenia amerykańskiej operacji przeciwko Iranowi, powinniśmy przekroczyć górną granicę celu inflacyjnego. Wynosi ona 3,5%. Przy pewnym poziomie pecha może się zatem okazać, że została przekroczona już w sierpniu. Co to oznacza? Zapowiedź szefa NBP o składaniu wniosku o obniżkę stóp procentowych można zignorować, jeżeli wojna w Zatoce Perskiej będzie trwała. Wyższa inflacja oznacza bowiem podwyżki, a nie obniżki stóp procentowych. Zmiana oczekiwań dotyczących stóp na wyższe oznacza również mocniejszego złotego. Jeszcze niedawno inwestorzy uciekali od polskiej waluty, obawiając się obniżek stóp. Teraz obserwujemy powrót kapitału. To właśnie dlatego wczoraj złoty umacniał się względem głównych walut, podczas gdy pozostałe waluty naszego regionu pozostawały względnie stabilne.
Wzrost w Polsce
Polskiej walucie nie przeszkadzały również dane dotyczące PKB. Nasza gospodarka rośnie w imponującym tempie 3,8% w skali roku. Są to co prawda dane za drugi kwartał, ale obiektywnie można je uznać za dobre. Szczególnie że roczny wzrost PKB w strefie euro wynosi 1%. To dokładnie tyle, ile Polska osiągnęła w samym drugim kwartale 2026 roku. Lepiej wypadł też wczoraj wskaźnik rynku pracy według BIEC, czyli Biura Inwestycji i Cykli Ekonomicznych. Są to oczywiście korzystne dane, ale dla kursów walutowych nie tak istotne, jak zmiana oczekiwań dotyczących polityki monetarnej.
Inflacja za Odrą
Wczoraj poznaliśmy wskaźnik wzrostu cen w Niemczech za sierpień. Rynki spodziewały się wzrostu z 2,8% do 3%. Ostatecznie zobaczyliśmy 2,9%. Mamy zatem sytuację mniej złą, ale nadal złą. Co to oznacza dla rynków? Relatywnie niewiele. Analitycy nadal oczekują, że EBC będzie zmuszony podnieść w tym roku stopy procentowe, aby walczyć z inflacją. Cel inflacyjny w strefie euro jest ustawiony niżej niż w Polsce. U nas dążymy do poziomu 2,5%, natomiast w eurozonie celem jest 2%. Oczywiście Niemcy, choć są główną gospodarką, nie stanowią całego obszaru. Problem w tym, że w całej strefie euro inflacja w lipcu wynosiła 2,9%, co pokazuje, że problem jest szeroki. Dzisiaj o 11:00 poznamy zresztą wstępne dane za sierpień.
Dzisiaj dzień odczytów indeksów PMI, a w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.