Kolejna stabilizacja – Komentarz walutowy z dnia 23.09.2026
W wojnie pomiędzy USA a Iranem co chwilę mamy informacje o wyciszaniu konfliktu, a potem znów o eskalacji. Efekt jo-jo jest przerażający, ale teraz znów jesteśmy w fazie spadku, więc mamy niczym niepopartą nadzieję na brak odbicia. W tle sprzedaż detaliczna w Polsce rośnie szybciej od inflacji, a Węgrzy nie zmienili stóp procentowych, mimo inflacji 1,3%.
Ropa stabilizuje się poniżej 100 dolarów
Wczoraj prezydent USA z typową dla siebie subtelnością powiedział, że stoi przed wyborem, czy zawrzeć porozumienie, czy unicestwić Islamską Republikę. Wspomniane porozumienie to prawdopodobnie nawiązanie do wczorajszych rozmów w Nowym Jorku podczas zgromadzenia ONZ. Rozmowy toczyły się co prawda za pośrednictwem przedstawicieli, ale rzeczywiście się odbyły. W mediacje stara się włączać wiele państw regionu Zatoki Perskiej, bo porozumienie leży w ich interesie. Oczywiście na groźby prezydenta odpowiedział Iran, ale tak wygląda logika komunikacji w tym konflikcie. Rynki widzą jednak potencjał na pewne uspokojenie. Widać to po cenach baryłki ropy, które spadły wczoraj o kolejne 2 dolary. W ciągu tygodnia ropa jest już tańsza o ponad 10 dolarów. Szkoda tylko, że po tym spadku nadal ropa Brent jest bardzo blisko pułapu 100 dolarów za baryłkę.
Sprzedaż detaliczna w Polsce
Wczoraj poznaliśmy dane na temat sprzedaży detalicznej w Polsce. Rośnie ona o 6,4% w skali roku. To symbolicznie lepiej od oczekiwań. Problem w tym, że wzrost w cenach stałych jest już niższy od oczekiwanego. To niestety dowód na to, że duża część sprzedaży napędzana jest inflacją, która ostatnio przyspiesza. Z drugiej strony cieszy, że sprzedaż rośnie wciąż wyraźnie szybciej niż rosną ceny. Dane te nie miały istotnego wpływu na notowania polskiej waluty, ale w dłuższym okresie może to być odczyt potencjalnie umacniający polską walutę, bo zachęcający do podnoszenia stóp procentowych.
Węgrzy nie zmieniają stóp procentowych
Budapeszt jest w trochę innej sytuacji niż reszta państw. Owszem kryzys paliwowy również dotyka ten kraj, ale – w przeciwieństwie do wielu gospodarek świata zachodniego – ma on stopy procentowe na bardzo wysokich poziomach. Oficjalna inflacja w tym kraju wynosi 1,3%, ale to fikcja. Z jednej strony mamy regulowane ceny żywności i energii, a dopłaty są sporym obciążeniem dla budżetu. Do tego na Węgrzech żywność jest tańsza niż rok temu. Nie bez znaczenia jest też umocnienie forinta, co powoduje, że importowane dobra są relatywnie tańsze. Od marca kurs forinta umocnił się o ponad 7% względem euro. Dlatego właśnie Węgry jeszcze dwa posiedzenia temu obniżały stopy procentowe. Kolejne cięcia są możliwe, ale najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest niezmienianie stóp procentowych.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych dzień odczytów indeksów koniunktury.