Komentarz walutowy z dnia 07.04.2015
Jeżeli utrzymamy tempo redukcji deficytu budżetowego to już wkrótce spełnimy kryteria z Maastricht. Nie oznacza to oczywiście automatycznie wejścia do strefy euro, gdyż wymaga to nie tylko dobrej kondycji finansów państwa, ale spełnienia wielu innych warunków. Grecja potwierdziła wolę spłacenia najbliższych rat kredytów międzynarodowych.
Polski deficyt budżetowy wynosi 3,2% PKB. Czy to dobry rezultat? Kryteria z Maastricht zakładają ten parametr do 3% włącznie. Z drugiej strony jeszcze 4 lata temu po wprowadzeniu jednolitej metodologii parametr ten wynosił przeszło 5% w wyniku czego zostaliśmy objęci przez instytucje unijne procedurą nadmiernego deficytu.
Jeżeli tak dalej pójdzie Polska będzie niedługo spełniać kryteria wprowadzenia euro. Czy to oznacza wejście do unii walutowej? Nie szedłbym z wnioskami tak daleko. Większość z kryteriów z Maastricht to parametry świadczące po prostu o dobrej kondycji gospodarki. Kryterium inflacyjne Polska spełniła ze względu na deflacje, kryterium stóp procentowych również zostało zrealizowane przy okazji obniżek. Warto natomiast zwrócić uwagę, że warunkiem koniecznym jest w tym wypadku również przebywanie złotego w korytarzu względem euro przez 2 lata. Usztywnianie kursu waluty w obecnej sytuacji na świecie nie brzmi jak dobry pomysł co udowodniła nam Szwajcaria. Dodatkowo warto zwrócić uwagę na brak woli politycznej w narodzie do przyjęcia wspólnej waluty.
Grecja uspokoiła rynki. Minister finansów rządu Syrizy Janis Warufakis potwierdził, że w kasie państwa są środki na spłatę kolejnej transzy pomocy udzielonej przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Jeszcze przed świętami, mówiło się, że albo spłata kredytobiorców albo wypłata pensji i emerytur. Obecnie nagle znalazły się środki na jedno i drugie. Grecy potwierdzili, że niepewność nie leży w ich interesie dodano jednak, że rząd oprócz reformy kraju chce poprawić skuteczność negocjacji z pożyczkodawcami. Jak należy to rozumieć? Grecy mają nadzieję, że ktoś im część tych zobowiązań umorzy. Uspokojenie klimatu wokół Aten pozwoliło euro w miarę ustabilizować się względem dolara. Jak to przekłada się na złotówkę? Po bardzo aktywnych pierwszych miesiącach roku możemy mieć teraz chwilę oddechu. Możemy, gdyż na rynku jest wiele czynników, które znów mogą spowodować huśtawkę kursów walut.
W piątek poznaliśmy dużo słabsze od oczekiwań dane z amerykańskiego rynku pracy. Co prawda stopa bezrobocia zgodnie z oczekiwaniami pozostała na poziomie 5,5%. Istotne jednak były zmiany zatrudnienia w sektorze prywatnym i pozarolniczym. Dane te były niemal dwukrotnie gorsze od oczekiwań co przełożyło się na bardzo szybką przecenę dolara wobec euro o przeszło 1%. Poniedziałek był dniem wolnym w Polsce, natomiast rynki działały a wspomniany ruch został po części skorygowany. Wynika to z tego, ze na zachodzie ważniejszym świętem jest Wielki Piątek niż Poniedziałek Wielkanocny i to znacznie częściej ten dzień jest wolny od pracy. Nie zmienia to faktu, że nie było wczoraj publikacji żadnych naprawdę ważnych danych.
EUR/PLN
Kurs EUR/PLN po odbiciu się od linii oporu gwałtownie spada. Osiągnięte zostało dwuletnie minimum,na 4,0550 po czym kurs odbił delikatnie w górę. Wspomniany poziom jest w tej chwili wsparciem. Oporem będzie linia łącząca maksima ostatnich tygodni na poziomie 4,0900.
CHF/PLN
Kurs CHF/PLN porusza się w ramach wyrysowanego trójkąta. Wsparcie stanowi dolne ramię trójkąta na poziomie 3,8750. W przypadku ruchu w górę opór stanowić będzie górne ograniczenie zwężającego się trójkąta w okolicach 3,9150.
USD/PLN
Kurs USD/PLN od początku roku tworzy na przemian trend boczny i wzrostowy. Kurs porusza się obecnie w szerokim trendzie wzrostowym wzdłuż linii łączącej ostatnie minima lokalne. Wsparciem są okolice 3,6900, gdzie przebiega wspomniana linia łącząca minima lokalne. Oporem jest ostatnie maksimum lokalne na 3,9600.
GBP/PLN
Na wykresie zaobserwowaliśmy wybicie dołem z kanału wzrostowego. Po zejściu do poziomu 5,5000 kurs zawrócił, jednakże korekta jest na razie bardzo słaba. Wsparciem będzie wspomniane minimum.