Komentarz walutowy z dnia 08.04.2015
W USA rośnie nam kolejny problem. O ile rynek nieruchomości został uporządkowany, o tyle kredyty dla osób, które nigdy nie powinny ich otrzymać pojawiły się dla odmiany w innym segmencie. Teraz jest to rynek samochodowy. Jak sytuacja się rozwinie - może być naprawdę nieciekawie. Grecy by poprawić swoją pozycję negocjacyjną flirtują z Moskwą.
Zdaniem wielu specjalistów u podstaw poprzedniego kryzysu ekonomicznego leżał między innymi segment pożyczek subprime na zakup nieruchomości w USA. Pod tym terminem chowają się pożyczki dla osób bez wymaganej zdolności kredytowej. Tworzy się również rynek obligacji zabezpieczających takie działania. Problem pojawia się oczywiście gdy okazuje się, że pożyczkobiorcy przestają spłacać te kredyty. Nie można się dziwić, że ludzie, mający trudności ze zdolnością kredytową, mają później kłopot ze spłatą. W efekcie obligacje zabezpieczające te kredyty tracą na wartości i w systemie pojawiają się realne straty z kredytów udzielonych w oparciu o nierealne założenia. Dlaczego o tym piszemy? O ile rynek kredytów na nieruchomości został względnie “uporządkowany” o tyle właśnie rośnie podobna bańka na rynku kredytów na samochody. Wedle oficjalnych danych już ponad 20% aut jest kupowanych przez osoby, które nie powinny dostać kredytu na nie. Na szczęście w przypadku aut problem nie będzie tak duży, gdyż bank podczas udzielenia kredytu nie powoła się przyszły wzrost wartości przedmiotu zakupu jako uzasadnienie wiarygodności kredytowej. Gdyby doszło do problemów na rynku kredytowym w USA możemy spodziewać się silnego osłabienia dolara i to do poziomów z przed kilku miesięcy.
Głośno mówi się na rynkach o planie “B” Greków na wypadek gdyby nie udało im się porozumieć z wierzycielami (czytaj umorzyć większości zobowiązań). Jeszcze w tym tygodniu premier tego kraju udaje się z wizytą do Moskwy. Rosja bardzo chętnie udzieli preferencyjnych kredytów na absurdalnych warunkach tylko po to, by mieć w ramach struktur unijnych sojusznika z prawem weta.
Bank Japonii dalej drukuje pieniądze. Pomimo umiarkowanych efektów tych działań dla realnej gospodarki program dalej trwa. Najlepszym tego dowodem są kolejne maksima na giełdzie, gdzieś w końcu muszą te pieniądze trafiać. Problem polega na tym, że oprócz giełdy ożywienia w gospodarce za bardzo nie widać. No chyba, że 1,5% wzrostu PKB po dekadach stagnacji należy uznać za sukces.
Dzisiaj warto zwrócić uwagę na następujące dane:
16:30 – USA – zmiana zapasów paliw,
20:00 – USA – protokół z posiedzenia FOMC.
EUR/PLN
Kurs EUR/PLN po odbiciu się od linii oporu gwałtownie spada. Osiągnięte zostało dwuletnie minimum,na 4,0350 a kurs dalej próbuje ustanowić niższe poziomu. Wspomniany poziom jest w tej chwili wsparciem. Oporem będzie linia łącząca maksima ostatnich tygodni na poziomie 4,0900.
CHF/PLN
Kurs CHF/PLN porusza się w ramach wyrysowanego trójkąta. Wsparcie jeszcze na początku tygodnia stanowiło dolne ramię trójkąta na poziomie 3,8750. Obecnie poziom ten jest przebity a wsparciem są ostatnie minima na poziomie 3,8500. W przypadku ruchu w górę opór stanowić będzie górne ograniczenie zwężającego się trójkąta w okolicach 3,9150.
USD/PLN
Kurs USD/PLN od początku roku tworzy na przemian trend boczny i wzrostowy. Kurs porusza się obecnie w szerokim trendzie wzrostowym wzdłuż linii łączącej ostatnie minima lokalne. Wsparciem są okolice 3,6900, gdzie przebiega wspomniana linia łącząca minima lokalne. Oporem jest ostatnie maksimum lokalne na 3,9600.
GBP/PLN
Na wykresie zaobserwowaliśmy wybicie dołem z kanału wzrostowego. Po zejściu do poziomu 5,5000 kurs zawrócił, jednakże korekta jest na razie bardzo słaba. Wsparciem będzie wspomniane minimum.