Komentarz walutowy z dnia 20.06.2016
Brexit to zdecydowanie temat numer jeden, a biorąc pod uwagę wyrównane sondaże, pozostanie tak do czwartku. Złoty pomimo słabych danych odrabia straty.
Na rynkach tematem numer jeden jest czwartkowe referendum w sprawie pozostania/opuszczenia przez Wielką Brytanię Unii Europejskiej. Przegląd sondaży pokazuje delikatne odwrócenie nastrojów. Zwolennicy Brexitu mają przewagę 1-2% nad zwolennikami pozostania w strukturach unijnych. Nie brakuje oczywiście sondaży, które dają przewagę drugiej stronie. Patrząc na poprzednie wyniki sondaży tych samych opcji, widać kilkuprocentowy wzrost poparcia dla pozostania w strukturach unijnych. Nie zmienia to faktu, że dla takich badań margines błędu jest na tyle duży, że może to być wynikiem błędu badania. Na wynik może wpływać chociażby ostatnio głośne w Wielkiej Brytanii zabójstwo deputowanej Partii Pracy, opowiadającej się za pozostaniem w UE.
Niespodziewanym sojusznikiem chcących pozostać w strukturach unijnych okazał się Victor Orban. W sumie, nie można się dziwić. Polityk ten ma świadomość, że Węgry zyskują na członkostwie w strukturach unijnych. Z drugiej strony tak długo jak we wspólnych strukturach jest więcej niepokornych państw dbających o swoją autonomię, łatwiej mu jest prowadzić swoją politykę.
Poniedziałkowy poranek rozpoczął się od bardzo dobrych wiadomości dla posiadaczy kredytów frankowych. Rynek otworzył się 3 grosze niżej od zamknięcia z piątkowo-sobotniej nocy. Oznacza to, że inwestorzy po przemyśleniu sytuacji w weekend uznali, że frank jest przewartościowany do złotego o niemal 1%. Euforia nie trwała zbyt długo, gdyż od otwarcia rynków w Europie rozpoczął się ruch korekcyjny i frank nie kosztuje już 4,04 zł, ale osiągnął 4,06 zł. Jest to z pewnością dużo lepszy poziom dla kredytobiorców niż zeszłotygodniowe 4,13 zł.
W piątek poznaliśmy kluczowe dane dla polskiej gospodarki. Sprzedaż detaliczna rośnie o zaledwie 2,2% – jest to o 0,8% mniej niż oczekiwali analitycy. Słabiej wypadła również produkcja przemysłowa. Rośnie o 3,5% w skali roku, podczas gdy oczekiwano 4,65%. Dane z USA okazały się neutralne. Wydano mniej pozwoleń na budowy domów niż oczekiwano, ale rozpoczęto więcej budów.
Dzisiaj dzień wolny w Rumunii, natomiast kalendarz danych makroekonomicznych jest niemalże pusty. W nocy poznaliśmy dane z Japonii. Import zgodnie z oczekiwaniami spada o 13,8%, a eksport o 11,3%, co jest wynikiem gorszym od spodziewanego 10,4%. Gospodarka Japonii wciąż pomimo gigantycznego planu luzowania ilościowego nie potrafi się ustabilizować.