Komentarz walutowy z dnia 21.01.2014
Można nie lubić poczynań rządu, aczkolwiek jedno trzeba przyznać, dzięki ostatnim działaniom do mediów przenikają tematy, które od dawna się w nich nie znajdowały. Dobrym przykładem jest rynek pracy, obecny tam dzięki pomysłom wprowadzenia składek ZUS dla osób pracujących na umowach zlecenie. Wczoraj poznaliśmy dane o przeciętnym wzroście wynagrodzeń w segmencie przedsiębiorstw. Były one delikatnie niższe od oczekiwań. Wynikać to może między innymi z niższych premii świątecznych.Na Ukrainie sytuacja staje się coraz bardziej napięta, co może tłumaczyć pewną nerwowość inwestorów na rynkach walutowych naszego regionu.
Pojawiają się pozytywne efekty pomysłu oskładkowania umów zlecenia. Jest to przeniesienie części dyskusji o rynku pracy do mediów. Nie wszystkie wypowiadane tam poglądy są zasadne, ale naszemu społeczeństwu z pewnością nie zaszkodzi obcowanie z odrobiną edukacji ekonomicznej. Co jest ważne, istnieją dwie podstawowe metody wyliczania bezrobocia. Metoda międzynarodowa stosowana przez Komisję Europejską, OECD czy MFW zwana BAEL (Badanie Aktywności Ekonomicznej Ludności) oraz ta wykorzystywana przez GUS. Główna różnica polega na klasyfikowaniu osób długotrwale bezrobotnych. Zwykle narodowe metodologie liczenia służą poprawie niewygodnych wskaźników, w tym wypadku jednak dane GUS są wyższe o pełne 2,5 punktu procentowego. Ciekawe, kiedy rząd przejdzie na metodologię BAEL, by odnotować spektakularny sukces.
Drugim ważnym elementem jest interpretacja danych. W przypadku bezrobocia istnieje tzw. sezonowość. Oznacza to, że regularnie w niektórych miesiącach roku wynik jest lepszy a w innych gorszy. Wynika to ze zwiększonej ilości prac sezonowych w okresie letnim. W efekcie najniższe odczyty bezrobocia notujemy w okolicach września, z kolei najwyższy poziom przypada na luty i koniec zimy. Z tego też powodu rynki bardzo dobrze odbierają ostatnie wzrosty bezrobocia w Polsce, gdyż są one mniejsze niż wpływ czynników sezonowych. Należy się zatem spodziewać silnych spadków wskaźnika w miesiącach wiosennych i letnich nawet poniżej 12,5%. Pewnym sygnałem ostrzegawczym jest niższy od oczekiwań wzrost wynagrodzeń w grudniu, aczkolwiek biorąc pod uwagę duży udział premii świątecznych w tym okresie dane te należy interpretować ze zwiększoną ostrożnością. Drugim sygnałem ostrzegawczym są działania rządu w sprawie elastycznych form zatrudnienia jak nazywają umowy śmieciowe ich zwolennicy.
Na Ukrainie w dalszym ciągu trwają demonstracje. Patrząc na ich charakter, należy powoli zacząć używać terminu zamieszki, gdyż sytuacji nie jest w stanie opanować Berkut – ukraińskie oddziały specjalnej milicji. Nie dziwi radykalizacja postawy demonstrantów, gdyż władza wie, że nadchodzące silniejsze uderzenie zimy bardzo jej sprzyja. W gazetach rządowych wydrukowano ustawy ograniczające wolność zgromadzeń. Sytuacje oczywiście potępiają rządy zachodnie, aczkolwiek wiara w efekt takiego potępienia świadczy o dużej naiwności. Bez bardziej zdecydowanych reakcji, jak chociażby sankcje gospodarcze, można śmiało założyć, że władza na Ukrainie sama rozwiąże swój „problem”.
Dzisiaj warto zwrócić uwagę na następujące dane:
11:00 – Niemcy – sentyment ekonomiczny instytutu ZEW,
14:00 – Polska – produkcja przemysłowa.
EUR/PLN
Kwotowania EUR/PLN poruszają się w łagodnym trendzie spadkowym. Kurs odbił się od górnego ograniczenia kanału, po czym zaczął gwałtownie osłabiać się i od góry kanału spadł o 3 grosze, zatrzymując się poniżej połowy formacji. Ruch ten wytracił impet, a kurs w przeciągu tygodnia odrobił cały ten spadek, ponownie wracając pod górne ograniczenie formacji. Gdyby ruch w dół był kontynuowany, to kolejnym wsparciem są okolice 4,1300, gdzie swoje minima miał poprzedni ruch. W przypadku ruchu w górę kolejnym oporem jest wspomniane testowane wczoraj górne ograniczenie formacji na poziomie 4,1700.
CHF/PLN
Kurs CHF/PLN od połowy października poruszał się w trendzie wzrostowym. Tuż przed świętami w wyniku gwałtownych osłabień franka doszło do wybicia dołem z formacji. Następnie poruszał się dwa tygodnie w trendzie bocznym, po czym znowu się osłabia w gwałtownych ruchach, osiągając najniższe poziomy od maja zeszłego roku i tworząc trend spadkowy. Najbliższym oporem dla dalszych wzrostów jest testowana linia łącząca maksima lokalne grudnia i stycznia, czyli poziom 3,3750. Dla ruchu w dół brakuje kolejnych istotnych technicznych wsparć oprócz dolnego ograniczenia formacji na 3,3500.
USD/PLN
Kurs USD/PLN przebił ważne minima na poziomie 3,0200, ustanawiając najniższe poziomy od ponad dwóch lat. Oglądaliśmy kilka prób testowania psychologicznej bariery 3,0000, będącej silnym wsparciem dla kursu przed kontynuacją dalszych spadków na tej parze walutowej, po czym kurs gwałtownie zawrócił ku górze tworząc trend wzrostowy. W ruchu tym ważnym oporem są testowane poprzednie ważne minima na 3,0800. W przypadku spadków wsparciem jest linia łącząca minima ostatnich tygodni na 3,0400, a dalej wspomniane okolice 3,0200.
GBP/PLN
Kurs GBP/PLN ponownie odbił się od wzrostowej linii łączącej minima lokalne ostatnich miesięcy. Dla dalszych wzrostów najbliższym oporem jest 5,0750, czyli maksimum ostatniego ruchu. Dla spadków następnym wsparciem jest poziom 4,9800, czyli wspomniana linia łącząca minima ostatnich miesięcy.