Ceny w celu inflacyjnym – Komentarz walutowy z dnia 01.07.2026
Polska inflacja znów trafiła w sam środek celu inflacyjnego. Ceny rosną dokładnie o 2,5%. Patrząc na notowania waluty, rynek coraz bardziej wierzy w nadchodzące cięcia stóp procentowych. Również strefa euro pokazała, że inflacja jest coraz bardziej pod kontrolą. Za oceanem przedstawiono pokaźny pakiet danych z USA, ale nie wskazał on jednak nowego kierunku.
Inflacja w Polsce
Wczoraj poznaliśmy wstępne dane o zmianie cen w Polsce za czerwiec. Analitycy oczekiwali spadku tempa wzrostu z 3,1% na 2,7%. Finalnie okazało się, że inflacja wyniosła 2,5%. To teoretycznie bardzo dobra wiadomość dla naszych portfeli. Teoretycznie, bo jeżeli ten portfel musi sfinansować zagraniczne wakacje, to robi się problem. Inflacja obniżająca się dokładnie do celu powoduje bowiem, że rynki spodziewają się dalszych cięć stóp procentowych. Im niższe mają być stopy procentowe, tym słabsza waluta. To właśnie dlatego oglądaliśmy wczoraj podejście kursu euro powyżej 4,30 zł. Spadek oczekiwanego poziomu stóp procentowych widać również na obligacjach, których rentowności, ku radości ministra finansów, maleją.
Nie gorzej w Europie
O ile dane z Hiszpanii mogły nas wystraszyć co do kierunku, w którym zmierza strefa euro, o tyle wczorajsze odczyty z Niemiec i Włoch powinny nas uspokoić. Inflacja we Włoszech w czerwcu spadła z 3,2% do 3,0%, mimo, że oczekiwano spadku jedynie do 3,1%. Jeszcze lepiej wypadli Niemcy. Rynek zakładał utrzymanie tempa wzrostu cen na poziomie 2,6%, a zobaczył 2,3%. Jeżeli poziom cen okaże się pod kontrolą, pokazuje to, że szanse na dalsze podwyżki stóp procentowych są niewielkie. O ile oczywiście nie wydarzy się coś gwałtownego w geopolityce. To właśnie spadające oczekiwania dotyczące poziomu stóp procentowych powodują, że euro idzie w górę. Wczoraj widzieliśmy nie tylko bolesny dla naszych potencjalnych wakacji ruch na euro, ale również umocnienie wspólnej waluty względem dolara.
Dane zza oceanu
Wczorajszy dzień był bogaty również w dane z USA. Zaczęło się od indeksu cen domów S&P/Case-Shiller. Wzrost cen okazał się wyższy, niż oczekiwał rynek. Ważniejszy wydawał się jednak Chicago PMI, który wyniósł 56,7 pkt. Był to poziom przekraczający założenia o niemal punkt. Warto jednak pamiętać, że w maju mieliśmy znacznie lepszy wynik, bo aż 62,7 pkt. Z tej perspektywy najnowsze dane nie wyglądają już tak dobrze. Słabiej od oczekiwań wypadł indeks zaufania konsumentów. Z kolei liczba wakatów wg JOLTS okazała się wyższa od prognoz. Pokazuje nam to dwie kwestie. Z jednej strony więcej miejsc pracy daje dobre perspektywy dla tamtejszego rynku pracy. Z drugiej strony wiele z tych wakatów wymaga specjalistów, których na rynku obecnie nie ma. Rynek przyjął ten pakiet danych dość ostrożnie. Nie było widać większych zmian na dolarze.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.