Euro znów powyżej 4,25 zł – Komentarz walutowy z dnia 03.03.2026

Maciej Przygórzewski
Maciej Przygórzewski główny dealer walutowy InternetowyKantor.pl

Sytuacja na Bliskim Wschodzie przekłada się dalej negatywnie na rodzimą walutę. Złotemu przeszkadza szczególnie ucieczka kapitału za ocean. Dobre dane z Polski giną w gąszczu panicznych doniesień osób chcących wywołać sztuczną panikę.

Drugi dzień reakcji rynków

Na otwarciu po weekendzie rynki walutowe były jeszcze relatywnie stabilne. Ruchy zaczęły się jednak później i nadal trwają. Surowce z kolei – w tym złoto i ropa – nadal nie przebiły poziomów z wczoraj, co pokazuje, że emocje na tych rynkach zagrały dużo mocniej, niż w przypadku walut. Gdzie znajdujemy się z walutami? Dzisiaj nad ranem kurs euro względem dolara przebił w dół poziom 1,1650. Wydarzyło się to po raz pierwszy od stycznia. Euro jest najdroższe od listopada i przebiło poziom 4,25 zł. Skoro EUR/USD spada, a EUR/PLN rośnie, to nietrudno się domyślić, że na kursie dolara względem złotego dzieje się dużo. W piątek kurs USD/PLN oscylował w okolicach 3,57 zł. Dzisiaj mamy już przebicie pułapu 3,65 zł.

Dane z Polski

Przy tak silnych ruchach dane makroekonomiczne musiałyby bardzo odbiegać od oczekiwań, by mieć zdolność przesunięcia poziomów równowagi. Warto jednak się im przyjrzeć, bo w IV kwartale PKB naszego kraju rosło o imponujące 4%. Średnia unijna to 1,5%, a dla strefy euro to zaledwie 1,3%. Oznacza to, że gonimy zachód w tempie ponad 2,5% rocznie. Wyższy wynik od Polski w UE mają tylko Cypr i Malta. Problemem tych danych jest niestety deficyt budżetowy naszego kraju. Część bowiem z tej pogoni zachodniego poziomu życia odbywa się na kredyt, a kredyty trzeba jednak spłacać. Widzieliśmy wszyscy, co stało się z niemiecką gospodarką, która pod koniec epoki Merkel zaczęła się radykalnie oddłużać. Z drugiej strony nie możemy zapomnieć, że mimo tak szybkiego wzrostu w piątkowym przeglądzie ratingu, agencja Fitch utrzymała negatywne nastawienie. Niestety wzrosty wydatków są bardziej stabilne niż wzrosty gospodarcze, co uzasadnia to podejście.

Czy bać się wzrostu cen paliw?

Wielu analityków wskazuje na istotny wzrost cen ropy. Jak sobie pomyślimy, że od początku roku cena baryłki czarnego złota poszła w górę o 30%, pojawia się od razu obawa, ile będzie kosztowało tankowanie na stacjach. Wiadomo, strach ma wielkie oczy, a politycy standardowo starają się obarczać rządzących winą za drożyznę. Problem polega na tym, że jedyny sposób, by ceny naprawdę wyskoczyły w górę, a na stacjach brakowało paliw, to właśnie ustawić się teraz w kolejce do dystrybutora i zaakceptować nagły wzrost marż na stacjach. Obecny wzrost ceny baryłki to bowiem 10 dolarów. To nadal brzmi alarmująco, problem w tym, że zakładając brak zmian marż, to się przekłada na około 25 groszy na litrze w górę. Do tego jeszcze trzeba doliczyć 10 groszy z kursu dolara. W rezultacie, jeżeli damy sobie wmówić panikę i zapowiedzi, że zaraz paliwo się skończy, przez co ruszymy na stacje, to pewnie gdzieś się skończy. Wtedy marże wzrosną i przez krótki czas zapłacimy dużo więcej. Szczególnie na tak niekonkurencyjnym rynku, jak polski z realnie jednym dostawcą. W dłuższym okresie powinno się okazać, że strach ma wielkie oczy – no, chyba że chcemy się zabezpieczyć przed skrajną eskalacją na Bliskim Wschodzie.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak na tyle ważnych odczytów, by przebić się przez geopolitykę.

Notowania FOREX

Kurs EUR/PLN: 4,4873
(aktualizacja: 0000-00-00 00:00)
zobacz szczegółowy wykres »
Sprawdź swoją wiedzę w naszym teście ekonomicznym.
Posłuchaj podcastu przygotowanego przez naszych specjalistów!

Zniżka dla nowych Klientów

Odbierz 500 punktów na wymianę
CHF/USD/EUR/GBP bez spreadu !

Wpisz swój e-mail, a wyślemy Ci kod rabatowy.