Krajobraz po świętach – Komentarz walutowy z dnia 07.04.2026
Święta Wielkanocne nie sprzyjały deeskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie. Prezydent USA stawia kolejne ultimatum: Iran je odrzuca, a ropa idzie w górę. W tle amerykański rynek pracy przyniósł dobre dane, a złoty niespodziewanie pokazał siłę w święta.
Lepsze dane z rynku pracy
Wielki Piątek, mimo że był dniem wolnym w wielu krajach, w tym także w USA, to przyniósł bardzo ważne dane z tego kraju. Piątkowe odczyty z rynku pracy okazały się korzystniejsze od oczekiwań. Przede wszystkim stopa bezrobocia spadła z 4,4% na 4,3%. Stało się to jednak przy dużym wzroście liczby miejsc pracy, który miał miejsce zarówno w sektorze pozarolniczym, jak i prywatnym. W obu przypadkach przybyło ponad 115 tys. więcej miejsc, niż prognozował rynek. Trzeba jednak pamiętać, że w styczniu, gdy obecna administracja prezydencka przejmowała władzę, stopa bezrobocia wynosiła 4,0%. Była już wtedy w powolnym trendzie wzrostowym. Co te dane oznaczają dla rynków walutowych? Silniejszy rynek pracy oddala scenariusz, że FED będzie obniżał stopy procentowe, by go stymulować. Nie może zatem dziwić, że znów cięcia się oddalają na koniec 2027 roku. To z kolei powoduje, że amerykańska waluta znów zyskuje. W piątkowy wieczór po tych danych kurs dolara wobec euro zbliżył się do poziomów 1,1500.
Jak złoty w przerwie świątecznej?
Dni wolne na rynkach to zawsze moment, kiedy przy mniejszej płynności mogą wydarzać się spore przesunięcia. Patrząc na wykres kursu euro do złotego, takie rzeczy działy się w Poniedziałek Wielkanocny. Zaczęliśmy dzień niewiele poniżej 4,28 zł. W godzinach porannych nagle jednak pojawiło się zainteresowanie polską walutą, zbijając kurs EUR/PLN nawet do poziomu 4,26 zł. Pod koniec dnia przyszła jednak korekta i dzień zamknęliśmy na poziomie 4,27 zł. W przypadku dolara zmienność ta była nawet większa, głównie dlatego, że tracił on trochę w tym samym czasie względem euro na rynkach światowych. Dzisiaj, wraz z powrotem inwestorów, widzimy dalsze osłabienie złotego. Jak widać, świąteczny optymizm trochę przygasł.
Ormuz wciąż zamknięty
Wczoraj miało dojść do przejścia przez Cieśninę Ormuz dwóch gazowców z Kataru. Miało, ale jednak nie doszło. Obydwa statki w godzinach popołudniowych zawróciły. Pokazuje to, że mimo początkowego entuzjazmu, ten ciąg komunikacyjny wciąż pozostaje realnie zamknięty. Byłby to pierwszy eksport gazu drogą morską od początku wojny. To wydarzenie udowadnia, że konflikt wcale nie ma się ku końcowi. Co ciekawe, pomimo tego, że główny szlak eksportowy surowców energetycznych pozostaje zamknięty, na rynku wciąż mamy niestandardową sytuację, w której ropa w USA jest droższa niż notowany w Londynie Brent. Okazuje się, że wzrosty cen wywołały tak dużą panikę w Stanach, iż lokalne problemy z logistyką i niedobory surowca wywindowały bardzo wysoko tamtejszy surowiec. Trzeba też pamiętać, że rynek w USA ma relatywnie słabe możliwości wyrównywania wewnętrznego. Dlatego też ceny benzyny są bardzo nierówno rozłożone w kraju. W centrum – blisko głównych rafinerii – paliwo jest najtańsze. Z kolei na Zachodnim Wybrzeżu, gdzie konkuruje się o dostęp do surowca z krajami Azji, cena może być nawet o 50% wyższa.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.