Ceny za oceanem stają się problemem – Komentarz walutowy z dnia 13.05.2026
W USA inflacja staje się coraz większym problemem. Wczoraj poznaliśmy lekko wyższy od oczekiwań wskaźnik cen konsumenckich. Dzisiaj czeka nas odczyt dla producentów. Jeżeli nie będzie pozytywnej niespodzianki, rynek może kontynuować narrację o rosnących stopach procentowych i umacniać dolara.
Inflacja za oceanem przyspiesza
Wczorajsze dane z USA pokazują wzrost inflacji konsumenckiej do poziomu 3,8%. Jest to o 0,1% więcej niż oczekiwania. Ostatni raz taki lub wyższy wynik oglądaliśmy w maju 2023 roku, kiedy to gospodarka USA, podobnie jak inne gospodarki Zachodu, walczyła ze wzrostem cen wywołanym transferami pandemicznymi. Co to oznacza dla rynków? Im wyższa inflacja, tym większe szanse na podwyżki stóp procentowych. To właśnie ten scenariusz jest obecnie zakładany. Patrząc na wyceny kontraktów terminowych, w ciągu najbliższego roku nie należy spodziewać się cięć. Co więcej, znacznie bardziej prawdopodobny jest wzrost wskaźników w tym okresie. Na rezultaty nie trzeba było długo czekać. Kapitał płynie szerokim strumieniem do dolara.
Co z nowym prezesem FED-u?
Zwolennicy niskich stóp procentowych czekają z niecierpliwością na zmianę w fotelu prezesa. Kevin Warsh – bo o nim mowa – odhacza już kolejne etapy. Otrzymał zgodę Senackiej Komisji Bankowej oraz przeszedł głosowanie na członka Rady Gubernatorów. Teraz pozostaje jedynie finalne poparcie jego kandydatury na stanowisko przewodniczącego. Biorąc pod uwagę, że w głosowaniu na członka Rady uzyskał 51 głosów za i 45 przeciw, to kolejne wydaje się obecnie raczej formalnością. Problem w tym, że patrząc na reakcje rynków, wcale nie są one przekonane, że nominant Republikanów nagle zacznie realizować ich politykę w ciemno. Kevin Warsh rzeczywiście był zwolennikiem znacznego obniżenia poziomu stóp procentowych, ale od tego czasu trochę się na świecie zmieniło. Wystarczy spojrzeć choćby na ceny ropy po tym, jak Amerykanie i Izrael postanowili prowadzić kolejną wojnę na Bliskim Wschodzie.
Jak reaguje złoty?
Wraz z rosnącą inflacją w USA przyszło umocnienie dolara, który z kolei zasysa kapitał z innych części świata. Z tego powodu, gdy euro traci na wartości względem dolara, tracą również inne waluty z nim powiązane. Wczoraj w odwrocie był nie tylko polski złoty. Na wartości tracił także, bardzo dobrze ostatnio po wyborach dysponowany, forint. Słabsza była również korona czeska. Kurs euro wzrósł wczoraj o ponad grosz, przekraczając poziom 4,25 zł. Jak nietrudno się domyślić, dolar drożał jeszcze mocniej. Amerykańska waluta zaczynała dzień na poziomie 3,60 zł, a kończyła go już niemal na 3,63 zł. Trzeba jednak pamiętać, że waluty naszego regionu traciły dodatkowo wraz z po raz kolejny komplikującą się sytuacją na Bliskim Wschodzie.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 – USA – inflacja producencka.