Euro na moment po 4,35 zł – Komentarz walutowy z dnia 13.07.2026
Końcówka tygodnia była mocno nieprzychylna dla polskiego złotego. Polska waluta traciła nie tylko z powodu potencjalnej eskalacji w geopolityce – ciążyły jej również gołębie wypowiedzi prezesa NBP. W tle dobre dane z kanadyjskiego rynku pracy.
Co z tym złotym?
Ostatnie dni minionego tygodnia były mocno szalone dla polskiej waluty. W poniedziałek kurs euro otwierał się na poziomie 4,29 zł – sporo z perspektywy ostatnich kwartałów, choć poprzednie tygodnie przyzwyczaiły nas już do tego, że opuściliśmy okolice 4,25 zł, gdzie spędzaliśmy większość czasu w ostatnich dwóch latach. Problem w tym, że sytuacja zaczęła eskalować. W środę rano mieliśmy już 4,31 zł, a po konferencji prezesa NBP już 4,33 zł. Z kolei w piątek dotarliśmy do 4,35 zł. Wtedy jednak najwyraźniej ktoś zadał sobie pytanie: co się tak właściwie dzieje? Odpowiedź „przesada” nie jest szczególnie nieadekwatna. W rezultacie byliśmy świadkami szybkiego powrotu w okolice 4,33 zł. Wyglądało na to, że inwestorzy uznali, że czas realizować zyski na osłabieniu polskiej waluty. Dziś jednak złoty od rana ponownie traci – i to nie tylko wobec euro. Osłabia się względem większości walut, w tym również forinta i korony czeskiej, co sugeruje, że źródła problemów należy szukać raczej wewnątrz kraju niż w otoczeniu zewnętrznym.
Rynki boją się eskalacji
Temat napięć w Zatoce Perskiej wraca jak bumerang. Niby w weekend nie wydarzyło się nic przełomowego, a jednak widać wzrost obaw. Jest on szczególnie widoczny w notowaniach ropy naftowej. W piątek rynek zamykał się przy cenie baryłki Brent w okolicach 76 USD, a dzisiaj przekracza już 79 USD. Pokazuje to, że mimo względnego spokoju w weekend, wśród inwestorów panuje przekonanie, że sprawy idą w złym kierunku i warto kupować ropę, bo może być jeszcze gorzej. Czarnowidztwo widać również na głównej parze walutowej świata – EUR/USD dzisiaj nad ranem znów testował poziom 1,14. Inwestorzy w sytuacji zwiększonych ryzyk traktują amerykańską walutę jako bezpieczną przystań – nawet jeśli to właśnie działania Stanów Zjednoczonych są jednym ze źródeł obecnej niepewności.
Dane z Kanady
W piątek poznaliśmy dane z kanadyjskiego rynku pracy. Stopa bezrobocia spadła do 6,5%, choć analitycy oczekiwali utrzymania jej na poziomie 6,6%. Takie zmiany często jednak wynikają z relatywnie niewielkich różnic i zaokrągleń. Na uwagę zasługuje natomiast liczba nowych miejsc pracy – przybyło ich 18,2 tysiąca, co jest obiektywnie dobrą wiadomością. Problem w tym, że 17,5 tysiąca z nich to miejsca pracy w niepełnym wymiarze godzin. Rynek i tak przyjął to jako dobrą wiadomość, o czym świadczy umocnienie dolara kanadyjskiego po publikacji. Trzeba jednak pamiętać, że mamy właśnie sezon letni, co może uzasadniać taki sposób zatrudnienia.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.