RPP rozpoczyna 2026 rok – Komentarz walutowy z dnia 14.01.2026
RPP w centrum uwagi, Fed w tarapatach, a metale szlachetne szaleją – tak w skrócie można podsumować start środowej sesji na rynkach finansowych. Łagodniejsza od oczekiwań amerykańska inflacja bazowa daje pretekst do dalszych cięć stóp, co stawia Jerome'a Powella w trudnej sytuacji wobec presji Białego Domu. Tymczasem złoto i srebro biją kolejne historyczne rekordy, a polska waluta czeka na sygnały z Rady Polityki Pieniężnej.
Rada szuka nożyczek
Dziś po południu poznamy pierwszą w tym roku decyzję Rady Polityki Pieniężnej w sprawie stóp procentowych. W normalnych okolicznościach byłaby ona formalnością – rynek w przeważającej mierze zakłada utrzymanie stopy referencyjnej na poziomie 4,00%. Okoliczności jednak nie są normalne, a przedstawicielom Rady ostatnio trudno w jasny sposób zaprezentować swoje poglądy. Po sześciu obniżkach w 2025 roku, które łącznie ścięły koszt pieniądza o 175 punktów bazowych, pauza wydaje się racjonalnym wyborem, pozwalającym ocenić efekty dotychczasowych ruchów. Grudniowa inflacja na poziomie 2,4% – poniżej celu NBP – teoretycznie daje jednak przestrzeń, jeśli nie do dalszego luzowania to przynajmniej do spekulacji na ten temat. Analitycy jednak przypominają retorykę Adama Glapińskiego po ostatniej decyzji, gdzie wspominał o tym, jak doskonały jest poziom 4,00%, co studzi oczekiwania. Członkowie Rady sygnalizowali w ostatnich wypowiedziach, że widzą miejsce na dalsze obniżki, choć raczej w perspektywie marcowej lub późniejszej.
Dla złotego kluczowa będzie jednak nie sama decyzja, a komunikat i czwartkowa konferencja prezesa Glapińskiego. Jeśli szef NBP otworzy drzwi do marcowego cięcia lub zasugeruje, że inflacja może przez cały 2026 rok utrzymać się poniżej celu, złoty może zyskać impuls do osłabienia. Z kolei jastrzębi ton i perspektywa dłuższej przerwy mogą pchnąć lokalną walutę w drugą stronę. Rynek już się pozycjonuje – wczorajsza stabilizacja złotego w okolicach 4,21 zł wobec euro to efekt wyczekiwania na to, co powie Rada.
Inflacja daje pretekst
Wczorajsze dane o inflacji ze Stanów Zjednoczonych przyniosły rynkom miły prezent, choć szefa FED postawiły w trudnym położeniu. Grudniowy CPI wyniósł 2,7% rok do roku, zgodnie z oczekiwaniami, ale prawdziwa niespodzianka tkwiła w inflacji bazowej – 2,6% wobec prognozowanych 2,7%. To trzeci miesiąc z rzędu, gdy bazowy wskaźnik cen pozostaje na tym samym poziomie, co sugeruje stabilizację presji inflacyjnej w amerykańskiej gospodarce. Dla rynków walutowych oznacza to jedno: rosną szanse na kolejne cięcia stóp procentowych przez Fed w pierwszej połowie roku. Rynek terminowy praktycznie dyskontuje już dwie obniżki po 25 punktów bazowych. I właśnie w tym może tkwić problem Jerome Powella. Konflikt szefa Rezerwy z prezydentem USA wszedł w kolejną jeszcze ostrzejszą fazę i można było się spodziewać usztywnienia stanowiska FED w celu podbudowania (iluzji?) niezależności.
Złote góry
Środowa sesja przynosi kontynuację trendów na metalach szlachetnych i kolejne szczyty. Złoto kolejny dzień z rzędu ustanawia nowe historyczne maksima, podchodząc dziś momentami nawet pod 4640 $ za uncję. Wydaje się, że jeszcze lepiej sobie radzi srebro, które dziś praktycznie bez żadnych problemów uporało się z pułapem 90 $, podchodząc blisko dwa dolary wyżej. Dopiero tam nastąpiła reakcja podaży, ale nie wydaje się, by mogła ona zmienić szerszy obraz na rynku.
Dzisiaj oprócz kluczowej dla nas decyzji RPP mamy kilka ciekawych odczytów. Na pewno warto zerkać za ocean. W Stanach poznamy wyniki sprzedaży detalicznej, gdzie analitycy spodziewają się odbicia w górę. Opublikowany zostanie także raport o inflacji producenckiej, ale to już będzie ledwie echo wczorajszych odczytów. Warto odnotować również wystąpienia decydentów zarówno z FED – Anna Paulson, jak i ECB – Luis de Guindos.