Ameryka wraca po wolnym na rynki – Komentarz walutowy z dnia 20.01.2026
Wczorajsza sesja odbyła się bez udziału inwestorów z USA, którzy mieli dzień wolny (a przynajmniej giełda nie miała notowań) – o ile w ogóle można mieć wolne, gdy tyle się dzieje. W tle wzrost inflacji w Kanadzie i dalsze problemy Rumunii.
Amerykanie wracają na rynki
Administracja USA ma ostatnio praktykę ogłaszania ważnych informacji poza godzinami notowań, tak aby inwestorzy zdążyli je spokojnie przeanalizować i nie reagowali zbyt emocjonalnie. Interwencja w Wenezueli miała miejsce w nocy z piątku na sobotę, a cła za utrudnianie zakupu Grenlandii zapowiedziano w sobotę – i to przed wolnym poniedziałkiem. Wczoraj mieliśmy dzień Martina Luthera Kinga. W rezultacie, kiedy europejskie parkiety krwawiły, to inwestorzy w USA mieli zamkniętą sesję i czas na przemyślenia. Dzisiaj z kolei wrócą na rynek i zobaczymy, jakie będą reakcje. Na razie widać je tylko na złocie, które pewnie kolejny dzień kroczy w górę. Co ciekawe, pod nieobecność inwestorów amerykańskich trwa wyprzedaż dolara, która wyraźnie przyspieszyła dzisiaj nad ranem. Od wczoraj dolar stracił ponad centa na wartości względem euro.
Ceny w Kanadzie
W grudniu inflacja w Kanadzie wzrosła w ujęciu rocznym do 2,4%. Ostatni raz wyższy poziom obserwowaliśmy w lutym 2025 roku. Co ciekawe, stało się to pomimo faktu, że inflacja miesięczna w grudniu spadła o 0,2%. Dlaczego zatem roczny wskaźnik wzrósł? Powodem jest fakt, że spadki z grudnia 2024 były jeszcze większe niż z grudnia 2025. W rezultacie mniej spadkowy miesiąc w danych podniósł wynik. Wyższa inflacja spowodowała, że dolar kanadyjski był wczoraj w delikatnym odwrocie. Warto jednak zwrócić uwagę, że jest to element szerszego ruchu w USA i nie należy go w całości wiązać z samą sytuacją w Kanadzie. Zwyczajowo wzrost inflacji umacnia walutę przez wpływ na stopy procentowe, tutaj jednak analitycy zwracają uwagę, że stopy w Kanadzie nie powinny się w najbliższym czasie zmieniać.
Brak zmian stóp w Rumunii
Wczorajsze posiedzenie Banku Narodowego Rumunii zakończyło się utrzymaniem głównej stopy procentowej na poziomie 6,5%. Na pierwszy rzut oka, obserwując poziomy w innych europejskich krajach, wydaje się to dużo. Patrząc jednak na wskaźnik wzrostu cen łatwo zrozumieć, dlaczego rynki nie oczekiwały obniżki. Od sierpnia bowiem inflacja przebywa w przedziale 9,7-9,9%. Kraj ten przez dramatycznie wysoki deficyt budżetowy – i to nawet na tle Polski – musiał podjąć pewne działania. Doszło między innymi do podwyżek VAT oraz uwolnienia cen energii. Złośliwi twierdzą, że zastosowano także „twórczą matematykę”, by nie uzyskać poziomu 10% w inflacji. Trzeba jednak pamiętać, że taki szokowy wzrost cen – podobnie jak w Polsce – w większości po roku zniknie ze statystyk, a kraj wróci w okolice normy. Ta norma przed podwyżkami to nadal jednak okolice 5%, co na razie wyklucza obniżki stóp. Rumuńska leja jest nadal silnie usztywniona do euro, więc nie ma reakcji kursu waluty na sytuację.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.