Koreańskie spadki na giełdzie – Komentarz walutowy z dnia 24.06.2026
Na giełdzie w Korei Południowej trwa szaleństwo. Spekulacje mają jednak to do siebie, że gdzieś następuje ich kres. Wczoraj, wbrew niektórym nagłówkom, nie było jeszcze końca, pojawił się natomiast silny sygnał ostrzegawczy. Indeksy koniunktury słabsze w Europie niż w USA, co znowu umacnia dolara.
Gwałtowne spadki w Korei
Wczoraj byliśmy świadkami gwałtownych spadków na giełdzie. Notowania zostały wstrzymane zgodnie z zasadami po tym, jak zniżki osiągnęły 8%. Co stało za tak silnym ruchem? Największe ciosy otrzymały spółki technologiczne. Nie bez znaczenia jest też ostrzeżenie tamtejszego regulatora przed korzystaniem z wysoko lewarowanych kontraktów ETF. Niestety w dyskusji często pomija się dotychczasową skalę wzrostów. W ciągu roku indeks niemal potroił swoją wartość. Korekty po tak silnych ruchach w górę nie są niczym zadziwiającym. Po wczorajszych spadkach wynik nadal wynosi 175% wzrostu w ciągu roku. Część analityków doszukuje się tutaj wpływu zmiany polityki FED. Trzeba jednak pamiętać, że konferencja FED miała miejsce w zeszłym tygodniu. Jeżeli miała coś zmienić, zrobiłaby to raczej wtedy. No chyba, że mylimy Koreę z tą, w której dostęp do internetu jest ograniczony, ale tam nie ma publicznej giełdy papierów wartościowych.
Koniunktura w Europie
Podczas publikacji wskaźników koniunktury najpierw poznajemy wyniki poszczególnych państw, a dopiero potem odczyt uśredniony dla całej strefy euro. Rezultat z Francji podniósł poprzeczkę oczekiwań, którą niedużo później gwałtownie obniżyli Niemcy, pokazując po prostu słabe dane. W efekcie łączona wartość dla strefy euro wyniosła 51,3 pkt dla przemysłu. Jest to niby przewaga odpowiedzi pozytywnych, ale mniejsza o 0,3 pkt niż przypuszczano. Z kolei usługi pokazały przewagę odpowiedzi negatywnych z wynikiem 48,9 pkt. Rezultat dla odmiany był lepszy niż prognozowano, mimo wspomnianych bardzo słabych danych z Niemiec. Wielka Brytania również pokazała obydwa wyniki poniżej oczekiwań. Co ciekawe, badani menedżerowie byli tam bardzo optymistyczni w odniesieniu do przemysłu. W tle tych wydarzeń polski złoty znów znajdował się w odwrocie, przekraczając 4,28 zł na kursie euro.
Koniunktura za oceanem
U Amerykanów optymizm wciąż silny. Zarówno wynik dla przemysłu, jak i dla usług przekroczył oczekiwania. W obu przypadkach zobaczyliśmy odczyty powyżej bariery 50 pkt, oddzielającej przewagę odpowiedzi pozytywnych od negatywnych. Kolejne dobre dane dla dolara i słabsze dla euro spowodowały dalsze spadki na głównej parze walutowej. Wczoraj przebiliśmy 1,14 USD za EUR. Ostatni raz tak silnego dolara oglądaliśmy w czerwcu 2025 roku. Po tak silnym ruchu oczywiście można spodziewać się korekty. To oczekiwanie jednak potrzebuje mniej sprzyjających okoliczności dla amerykańskiej waluty, by się ziścić, a ostatnie dane nie dają ku temu powodów.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.