Ziemia osuwa się spod dolara – Komentarz walutowy z dnia 26.01.2026
Amerykańska waluta ma za sobą bardzo trudne godziny – mamy ponad 3% spadku względem jena i prawie 1,5% od piątku wobec euro. Mimo że był to słabszy moment dla złotego, dolar i tak staniał o ponad 2 grosze. W tle złoto bez większych problemów przebiło barierę 5000 dolarów za uncję.
Relacja jena z dolarem
Japońska gospodarka nie ma ostatnio dobrej passy. Jeszcze w 2022 roku była trzecim co do wielkości państwem świata pod kątem PKB. Od tego czasu została wyprzedzona przez Niemcy, a jeżeli dane się potwierdzą, to w zeszłym roku również przez Indie. Trzeba pamiętać, że na niekorzyść Japonii bardzo mocno wpływał kurs jena. O ile większość walut w ostatnim czasie zyskiwała względem dolara, to nie można tego powiedzieć o jenie japońskim. Od 9 miesięcy pozostawał on w silnym trendzie spadkowym względem dolara. Tak było do piątku, kiedy doszło do wyraźnego umocnienia japońskiej waluty. Na rynku pojawiły się nawet informacje, że w związku z nadmiernie osłabiającym się jenem FED rozważa interwencje. Trzeba pamiętać, że w ramach tzw. carry trade wiele inwestycji w USA jest finansowane bardzo nisko oprocentowanymi kredytami w JPY. Jeżeli inwestorzy uznają, że to czas je przewalutować, będziemy świadkami gigantycznego wzrostu popytu na japońską walutę. Wówczas ponad 3% umocnienia w ciągu ostatniej doby może nie być jeszcze ostatnim. Jeśli Japonia nie ustabilizuje swojej waluty, to w kolejce do wyprzedzania jej gospodarki po Indiach ustawiła się Wielka Brytania.
Dolar traci względem euro
Amerykańska waluta straciła na wartości nie tylko wobec jena. Spadek względem euro nie był aż taki spektakularny, ale zobaczyliśmy próbę podejścia pod poziom 1,19 USD za 1 EUR. Był to najwyższy wynik od września, kiedy to kurs na moment znalazł się powyżej poziomu 1,19. Poprzedni raz tak słaby dolar był na rynku w 2021 roku. Co szkodzi amerykańskiej walucie? Z pewnością dane makroekonomiczne. Piątkowe indeksy koniunktury w przemyśle pokazały lepsze od oczekiwań wyniki w strefie euro oraz słabsze w USA. Do tego dodać należy geopolitykę. Administracja prezydencka jest ostatnio bardzo aktywna, aczkolwiek na aktywności się niestety kończy. Sytuacja z Grenlandią pokazuje, że udało jej się wrócić do punktu wyjścia, spowodować poważny konflikt, a na końcu jeszcze ogłosić to sukcesem. Jakby tego było mało, w górę poszła rentowność obligacji amerykańskich, które mimo wyjaśnienia kwestii Grenlandii nie wróciły do punktu wyjścia. Inwestorzy lubią przewidywalność, a tej nie otrzymują. Na deser mamy jeszcze środową decyzję FED w sprawie stóp – nie zanosi się tam na obniżki. Gdyby jednak do nich doszło, poziom 1,20 wydaje się być bardzo blisko.
Pękło 5000
Jeszcze w piątek zastanawialiśmy się nie „czy”, a „kiedy” pęknie 5000 USD. Biorąc pod uwagę, że surowce zwyczajowo idą w górę, gdy dolar słabnie, nie możemy być szczególnie zdziwieni, że ta granica już jest za nami. Kurs jednak nie zatrzymał się i już przebił poziom 5100 USD. Analitycy nie nadążają stawiać nowych prognoz. Biorąc pod uwagę zmiany w FED w tym roku i parcie na dalsze obniżki stóp, stawianie kolejnych odważnych kamieni milowych przed ceną złota ma swoje uzasadnienie. Nie można jednak wykluczyć, że o ile banki kupują złoto by je trzymać, to indywidualni inwestorzy mogą chcieć zrealizować jednak duże zyski.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.