Nadzieja umiera ostatnia – Komentarz walutowy z dnia 27.04.2026
Po raz kolejny w notowaniach surowców widać powiew optymizmu. Nie są to jednak przełomowe zmiany, lecz raczej pewna stabilizacja związana z rosnącymi szansami. W tle wygląda na to, że nominacja nowego szefa FED pokonała znaczący problem.
Rynek uwierzył w przełom
Patrząc na zmiany cen ropy, inwestorzy z jakiegoś powodu wierzą w przełom. W piątek mieliśmy bowiem odmianę Brent po 105 USD za baryłkę, a dzisiaj nad ranem jest 4 USD tańsza. Poziom 101 USD to oczywiście nie są pułapy, które wskazywałyby na wiarę inwestorów w rychły pokój. Wygląda to raczej na wzrost szans choćby na częściowe udrożnienie drogi wodnej przez Cieśninę Ormuz. Warto zaznaczyć, że jeszcze w piątek ropa amerykańska była 11 USD tańsza, a dzisiaj ta różnica wynosi zaledwie 5 USD. Pokazuje to, że rynek się wyrównuje. Wyraźnie droższa ropa Brent wynika bowiem z tego, że jest to gatunek będący punktem odniesienia dla cen światowych. Znacznie bardziej zatem na niego wpływa konflikt na Bliskim Wschodzie, niż na surowiec wydobywany w USA i tam wyceniany. Warto natomiast pamiętać, że rozmowy cały czas trwają, a obecne ruchy wynikają ze zmiany oczekiwań inwestorów, a nie realnych przełomów w negocjacjach.
Waluty też wierzą
Wraz ze spadkiem cen ropy Brent mamy również drugi sygnał świadczący o oczekiwaniach inwestorów na przyciszenie konfliktu. Jest nim odwrót od dolara. Ten ruch jest jednak znacznie mniej imponujący niż zmiany na ropie naftowej. Rynki walutowe, podobnie jak kruszce, nie reagują już tak silnie na kolejne oczekiwania przełomu. Prawdopodobnie dlatego, że większość analityków najbardziej wierzy obecnie w scenariusz stopniowego udrażniania Cieśniny Ormuz i wygaszania walk bez formalnego podpisania pokoju. Obie strony muszą bowiem móc ogłosić sukces. Warto zwrócić uwagę, że w negocjacjach panuje impas. Kluczowym tematem ma być kwestia tego, czy najpierw ma dojść do zaprzestania ataków i dopiero później do rozmów o programie nuklearnym, czy odwrotnie. Amerykanie chcą najpierw rozmawiać, a Iran chce najpierw przestać być bombardowany.
Nowy szef FED coraz bliżej
Kevin Warsh został nominowany na szefa FED przed Donalda Trumpa, ale procedura nie idzie zbyt płynnie. W ostatnich dniach nastąpił jednak przełom. Jeden z republikańskich senatorów blokował bowiem jego kandydaturę do czasu zakończenia śledztwa przeciwko obecnemu szefowi FED. Dotyczyło ono domniemanych nieprawidłowości przy remoncie siedziby banku. Obecnie wraz z zamknięciem tego postępowania, pojawiła się zapowiedź poparcia wniosku. Jeżeli Komisja Bankowa Senatu zaakceptuje Kevina Warsha, kolejnym krokiem jest głosowanie w pełnym składzie Senatu. To wydarzenie poprzedzone jest jednak kolejną serią pytań do kandydata. Trzeba pamiętać, że w Senacie potrzebna jest zwykła większość 51 głosów. Obecnie Republikanie mają 53 głosy, więc jeśli nie wyłamie się przynajmniej 3 republikańskich senatorów, przy pełnym sprzeciwie demokratów i dwóch powiązanych z nimi kandydatów niezależnych nie powinno być niespodzianek.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.