Kapitał znów ucieka – Komentarz walutowy z dnia 28.04.2026
Na rynku jesteśmy świadkami odpływu kapitału z obligacji. Na razie czekamy, gdzie przekierowane zostaną środki. Jutro nie tylko decyzja FED, ale też głosowanie w sprawie nowego prezesa tej instytucji. Rekordowy pesymizm w Wielkiej Brytanii.
Ucieczka z obligacji
Na rynkach widać ucieczkę kapitału z rynku obligacyjnego. O ile w USA można to tłumaczyć zmianami oczekiwań względem stóp procentowych, o tyle w Polsce jest to dość ryzykowna koncepcja. Ruch jest jednak globalny i dotyczy większości państw. Odpływ kapitału z rynku obligacji pokazuje, że obecna stopa zwrotu jest z jakiegoś powodu nieatrakcyjna. Z drugiej strony pojawia się pytanie, gdzie popłynie ten strumień środków. O ile ropa idzie w górę, o tyle np. kruszce również są w odwrocie. Na giełdach ostatni miesiąc był bardzo dobry, ale są to dane historyczne. Nie jest przecież powiedziane, że po udanym miesiącu kolejny również musi taki być. Co więcej, zjawisko korekt pokazuje, że wcale nie jest to takie pewne. Czeka nas ciekawy czas. Jakby tych niespodzianek było mało, widzieliśmy gwałtowne osłabienie franka szwajcarskiego, który zwyczajowo szedł w górę równolegle z dolarem.
Jutro głosowanie w sprawie szefa FED
Rynki wyczekują na jutrzejsze głosowanie w sprawie nowego szefa FED przez Senacką Komisję Bankową. Wynik wydaje się przesądzony, ale kluczowy będzie kolejny etap. Mowa o przesłuchaniu przed całą izbą Senatu. Obecnie Kevin Warsh, sądząc po jego wypowiedziach, okazuje się znacznie mniej chętny do cięcia stóp procentowych, niż pierwotnie zakładano. Co więcej, mówi o redukowaniu bilansu FED, napompowanego w trakcie ostatnich kryzysów. Pomimo swoich dość kontrowersyjnych wypowiedzi – dotyczących wzrostu produktywności dzięki AI i braku ryzyk inflacyjnych z tym związanych – nie jest on zwolennikiem zbyt szybkich redukcji stóp procentowych. To z kolei przekłada się na umocnienie dolara. Jeżeli stopy procentowe nie będą spadać, to waluta się umacnia.
Fatalne nastroje na Wyspach
Wczoraj poznaliśmy dane na temat sprzedaży detalicznej wg CBI, czyli Konfederacji Brytyjskiego Przemysłu. Jest to badanie ankietowe na dużej próbie. Pytanie dotyczy tego, czy zdaniem ankietowanego punktu wielkość sprzedaży wzrosła, czy spadła. Wczorajszy wynik na poziomie -68 pokazuje olbrzymią przewagę negatywnych odpowiedzi. Oczekiwania mówiły o -44 pkt. Nie są to może najważniejsze dane z Wielkiej Brytanii, ale ten wskaźnik nigdy wcześniej nie pokazał tak złego rezultatu, a publikowany jest od 1983 roku. Dotychczas najsłabszy wynik wynosił -55 pkt. Pojawił się on dwukrotnie w historii: po raz pierwszy podczas kryzysu roku 2008, a po raz drugi w 2020 roku podczas pandemii COVID. Rynki walutowe potraktowały funta bardzo łagodnie.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.