Pakiet danych z USA – Komentarz walutowy z dnia 29.05.2026
Przy tak dużych wydarzeniach geopolitycznych i decyzjach banków centralnych dane makroekonomiczne czasem schodzą na drugi plan. Wczoraj opublikowano jednak duży pakiet amerykańskich odczytów, który trochę namieszał na rynku. W tle korekta cen złota.
Dane zza oceanu
Wczoraj Amerykanie zaprezentowali bardzo duży pakiet danych makroekonomicznych. Niemal wszystkie odczyty trafiły na rynek o 14:30 czasu polskiego. Zaczęło się od słabej informacji na temat dochodów i wydatków Amerykanów. O ile dochody w kwietniu w ujęciu miesięcznym stały w miejscu, o tyle wydatki rosły o 0,5%. Do tego produkt krajowy brutto w 1. kwartale wyniósł 1,6%. Trzeba jednak pamiętać, że w USA publikowany jest wskaźnik annualizowany. Pokazuje on, jak wyglądałby cały rok, gdyby utrzymała się dynamika z danego kwartału. Delikatnie mówiąc, nie wszyscy analitycy są fanami tego rozwiązania, ponieważ wyraźnie przejaskrawia ono skalę zmian. Oczekiwania dotyczące wzrostu PKB wskazywały na 2%. Oznacza to, że realna zmiana miesięczna wyniosła 0,1%, a za pozostałą część różnicy odpowiada właśnie annualizacja. Lepiej z kolei od prognoz wypadły zamówienia na dobra. Widać, że strona konsumpcyjna za oceanem ma się dobrze. Do tego trzeba dodać lekki wzrost liczby wniosków o zasiłek dla bezrobotnych oraz niższą niż przypuszczano sprzedaż nowych domów.
Jak zareagowały rynki?
Nietrudno się domyślić, że w sytuacji, gdy codzienna konsumpcja ma się dobrze, ale dochody nie rosną, rynek pracy delikatnie słabnie, a wzrost gospodarczy nie dowozi oczekiwań, trudno było spodziewać się fajerwerków. Po tych danych dolar amerykański tracił względem euro. Dla uczciwości trzeba jednak dodać, że osłabiał się on już od rana, po niespodziewanym umocnieniu w nocy. Odczyty makroekonomiczne jedynie pogłębiły istniejący wcześniej ruch. Zmiany te oczywiście przełożyły się także na kurs dolara względem złotego. Rano USD/PLN na chwilę dotarł w okolice 3,66 zł, po czym zanurkował poniżej 3,63 zł.
Korekta cen złota
Złoto po 4400 USD za uncję wydawało się niektórym analitykom wyjątkową okazją. Owszem, perspektywa wyższych stóp procentowych studziła entuzjazm inwestorów. Jednak wczorajszy poziom, przy 5600 USD obserwowanych jeszcze pod koniec stycznia, wyglądał dla wielu z nich zachęcająco. Na tyle, że dzisiaj mamy już o 150 USD więcej. Teoretycznie rosnące oczekiwania względem stóp powinny powodować, że kapitał będzie się przesuwać w stronę aktywów opartych na tym wskaźniku. Teoretycznie, bo o ile na przykład w kruszcach faktycznie widać spadek, o tyle z jakiegoś powodu giełdy – a w szczególności amerykański Nasdaq – mają za sobą abstrakcyjnie dobre dwa miesiące. Pomaga im jednak wiara w uniknięcie recesji na świecie, a Nasdaq dodatkowo zyskuje na boomie w AI.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
12:00 – Włochy – PKB,
14:00 – Niemcy – inflacja konsumencka,
15:45 – USA – indeks Chicago PMI.