W Zatoce Perskiej bez zmian – Komentarz walutowy z dnia 30.03.2026
Zapowiadany przełom na wojnie nie nadszedł. Walki nadal trwają, atakowane są cele w państwach niebędących bezpośrednio zaangażowanych, a Cieśnina Ormuz pozostaje wciąż niemal zablokowana. Dolar i ropa zyskują. Inflacja na razie nie taka straszna.
Kolejny weekend bez przełomu
Zapowiadane szybkie zakończenie wojny w zatoce i udrożnienie Cieśniny Ormuz wciąż nie nastąpiło. Przed weekendem widzieliśmy typową reakcję rynkową przygotowującą się na wzrost ryzyk: w górę szła ropa naftowa i dolar amerykański. Dzisiaj nad ranem ropa dalej drożeje, głównie dlatego, że Cieśnina Ormuz w dalszym ciągu jest realnie nieżeglowna. Owszem, teoretycznie widać pojedyncze przepływające statki z państw przyjaznych Iranowi, ale nie jest to skala, która powodowałaby jakąkolwiek stabilizację. W rezultacie ropa naftowa wróciła do poziomu 109 USD za baryłkę, czyli w okolice sprzed wpisu prezydenta USA o zawieszeniu broni i postępach w rozmowach pokojowych. Wygląda na to, że te postępy są na razie wolniejsze, niż pierwotnie zakładano.
Dolar znów poniżej 1,15
Gdy trwoga, to do dolara. Podobnie jest teraz na rynku. Jeszcze po zeszłotygodniowych doniesieniach o rozmowach pokojowych oglądaliśmy dolara po 3,66 zł. Dziś to już 3,73 zł. Ruch ten składa się zarówno ze zmian globalnych, jak i lokalnych. Kurs euro wobec dolara wyraźnie spadł wraz z gasnącym optymizmem: na głównej parze walutowej przeszliśmy z poziomu 1,16 USD za EUR do 1,15. Do tego nasza rodzima waluta – polski złoty – również był w odwrocie. Często tak bywa, że wraz z odpływem pieniędzy za ocean, są one zasysane nie tylko ze strefy euro, ale również z państw naszego regionu. Trzeba również pamiętać, że waluty państw rozwijających się nie lubią się z niepokojem na rynku, a tym właśnie jest obecna Wojna w Zatoce Perskiej.
Dobre dane z Hiszpanii
W piątek Hiszpania pokazała dane na temat inflacji. To oczywiście wstępne odczyty, bo marzec się jeszcze nie skończył. Hiszpania z jakiegoś powodu jest pierwszym z dużych państw, które pokazują szacunki dotyczące zmian cen. Warto zwrócić uwagę na to, że oczekiwano wzrostu inflacji w skali roku do 3,7% z 2,3% w lutym. Finalnie wstępny wynik wyniósł 3,3%. Z jednej strony wzrost o 1% w skali miesiąca to poważny problem. Z drugiej – wszyscy widzimy, co dzieje się na rynkach w związku z wojną w Zatoce Perskiej. Fakt, że znaleźliśmy się o 0,4% poniżej oczekiwań analityków, sugeruje, że nie jest aż tak źle, jak sądzono. Wybuch inflacji jest powodem, przez który wiele banków centralnych zapowiada możliwe podwyżki stóp procentowych. Jeżeli inflacja nie będzie rosła aż tak szybko, może uda się ich uniknąć. To byłoby korzystne dla portfeli kredytobiorców, których – poza wysokimi paragonami – mogłyby dodatkowo obciążyć wyższe raty.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:00 – Niemcy – wstępny odczyt inflacji.
Należy też pamiętać, że w weekend zmieniliśmy czas na letni i wróciliśmy do standardowej różnicy stref czasowych względem USA.