Krótka korekta na złotym – Komentarz walutowy z dnia 29.09.2026
Jeszcze w czwartek złoty atakował poziom 4,40 zł za euro. Wczoraj kurs zszedł poniżej 4,37 zł. To nadal dużo, ale sytuacja polskiej waluty pozostaje trudna. Australia podnosi stopy procentowe, a silny dolar i wysoko oprocentowane obligacje zasysają kapitał z innych rynków.
Australia podnosi stopy
Dzisiaj w nocy Królewski Bank Australii podniósł główną stopę procentową z poziomu 4,35% do 4,6%. Powodem oczywiście jest tempo wzrostu cen, które wynosi 3,5% i jest wynikiem ponad 1% niższym od stóp procentowych. Warto jednak zwrócić uwagę, że ciężko będzie tę sytuację wytłumaczyć przejściowymi problemami wynikającymi z amerykańskiej operacji w Zatoce Perskiej. Inflacja bazowa wynosi bowiem 3,6%, co pokazuje, że ceny energii nie są wcale aż tak dużym problemem. Jest to już czwarta podwyżka w tym roku. Poprzednie trzy miały miejsce w cyklu: luty, marzec i maj. Później mieliśmy trzy posiedzenia przerwy. Nie zmienia to faktu, że rynki oczekiwały wzrostu stóp, stąd brak umocnienia dolara australijskiego po samej decyzji.
Złoty łapie oddech
Wczoraj polski złoty był najtańszy od środy – przez moment kurs zszedł poniżej 4,37 zł. Jeszcze kilka tygodni temu poziom 4,37 zł wydawał się niemal nieosiągalnym celem wzrostów. Obecnie analizujemy spadek w te regiony. Co spowodowało, że nasza waluta tak bardzo traciła na wartości? Przede wszystkim polityka monetarna. W Polsce podwyżki stóp procentowych cały czas stoją pod dużym znakiem zapytania. Wiele państw – w tym strefa euro i USA, będących głównymi punktami odniesienia – wyraźnie podnosi stopy procentowe. Powoduje to, że kapitał płynie właśnie tam. Dodatkowo inwestorzy widzą rosnące potrzeby pożyczkowe naszego kraju, co nie przekłada się korzystnie na wartość złotego. Z drugiej strony słabnąca waluta i relatywnie tani kredyt to wymarzone warunki dla polskiej gospodarki. Może więc nie ma tego złego, co na dobre nie wyjdzie?
Silny dolar wyciąga kapitał
Ostatnie wzrosty wartości dolara i rentowności amerykańskich obligacji powodują, że kapitał jest niemal zasysany z innych rynków. Doskonale widać to na złocie. Kruszec potaniał wczoraj o ponad 150 USD za uncję. W szczytowym momencie było to aż 4% straty wartości. Dlaczego inwestorzy odwracali się od złota? Złoto nie płaci odsetek. Amerykańskie obligacje tak, a umacniający się dolar tylko poprawia ich atrakcyjność. Wczoraj za 10-letnie obligacje płacono w szczycie 5,279% w skali roku. Do pobicia szczytów z 2007 roku zabrakło zaledwie 0,037%. Inwestorzy, widząc pewne ponad 5% niekoniecznie chcą trzymać środki w ryzykownych inwestycjach. Co ciekawe, podobnych strat nie notują jednak giełdy i kryptowaluty, które często w przeszłości nie lubiły się z rosnącymi rentownościami obligacji. Nie można jednak wykluczyć, że i tam wkrótce zobaczymy silne spadki.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.