Polska krajem malkontentów? – Komentarz walutowy z dnia 02.10.2026
Indeksy koniunktury pokazują, że optymizm w Polsce nie jest wszechobecny. Ankietowani przedsiębiorcy byli znacznie mniej optymistyczni niż ich koledzy z innych państw. W USA trzeci tydzień z rzędu liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych nie przekracza 200 tysięcy, a oprocentowanie obligacji wreszcie odrobinę spada.
Nastroje w przemyśle
Wczoraj poznaliśmy odczyty indeksów PMI dla przemysłu głównych gospodarek europejskich. W strefie euro dobrze wypadli zarówno Niemcy, jak i Francja oraz Włochy. Przy takiej kombinacji nie może dziwić, że dobrze wypadł również łączny indeks dla całej strefy euro. Wynik Polski był lepszy od oczekiwań. Jedynym problemem z wynikiem naszego kraju było to, że dominowały odpowiedzi negatywne. Wygląda na to, że może naprawdę jesteśmy trochę malkontentami. Z drugiej strony, 49 pkt to bardzo blisko kluczowego poziomu 50 pkt rozdzielającego przewagę odpowiedzi pozytywnych od negatywnych.
Dane zza oceanu
Wczoraj poznaliśmy również odczyty z USA. Indeks dla przemysłu wypadł w przeciwieństwie do strefy euro słabiej od oczekiwań. Trzeba jednak pamiętać, że mimo to i tak optymizm Amerykanów jest na wyraźnie wyższym poziomie niż w strefie euro. Szczególną uwagę warto zwrócić na liczbę wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. Znów mamy bowiem sytuację, że trzy odczyty z rzędu znaleźliśmy się poniżej 200 tysięcy wniosków. Taki sam wynik mieliśmy, co prawda na przełomie lipca i sierpnia, poprzedni jednak miał miejsce dekady temu, kiedy w USA było znacznie mniej osób na rynku pracy. Musimy oczywiście pamiętać, że za tydzień ta seria może się wydłużyć do 4 tygodni. Miejmy na uwadze jednak, że amerykański rynek pracy po ostatnich działaniach administracji prezydenckiej miał dość dziwny moment, kiedy to ubywało pracowników. Nie zmienia to faktu, że ludzie wierzą w dolara. Amerykańska waluta atakowała wczoraj poziom 1,12 dolara za euro. Tym samym był to najsilniejszy dolar względem euro od maja 2025 roku.
Korekta na rynku obligacji
Inwestorzy spojrzeli na obligacje bardziej przychylnym okiem. W ostatnich miesiącach papiery dłużne większości państw były wyraźnie w odwrocie. Tutaj musimy pamiętać, że jak cena obligacji spada, to ich rentowność rośnie. Wynika to z faktu, że płacą one lepszą stopę zwrotu. Tak właśnie rentowność polskich papierów dłużnych dotarła kilka dni temu ponownie do poziomu 6,5% wyraźnie przekraczając stawki oferowane przez lokaty. Przy tak wysokich stopach zwrotu nie można się dziwić, że w końcu znaleźli się chętni i rentowność obligacji spadła. Ruch ten doprowadził nas jednak na razie do poziomu 6,25% w skali roku. Co to oznacza dla Polski? Jest mniej źle niż jeszcze kilka dni temu, ale nadal zadłużanie się zrobiło się strasznie drogie.
Dzisiaj w kalendarzu danych makro:
14:30 – USA – NFP (odczyty z rynku pracy)