Ropa woli sankcje od rakiet – Komentarz walutowy z dnia 26.08.2026
Przejście od wojny konwencjonalnej do ekonomicznej zostało bardzo dobrze przyjęte na rynkach surowcowych. Węgrzy tną stopy procentowe, ale nie sugerują kontynuacji tego ruchu. Dane makroekonomiczne były korzystne dla euro, jednak inwestorzy wciąż wierzą w dolara.
Wojna gospodarcza dobra dla ropy
Amerykanie postanowili wygrać wojnę z Iranem ekonomicznie. Zdaniem obecnej administracji ma to zostać osiągnięte za pomocą sankcji. Złośliwi przypominają, że Iran znajduje się nieprzerwanie na listach sankcyjnych od 1979 roku. Co prawda w latach 2016–2018 doszło do poluzowania reżimu sankcyjnego, kiedy w wyniku porozumień dotyczących kontroli nuklearnej część restrykcji została zniesiona. Nadal jednak obowiązywały pakiety sankcji związane chociażby z terroryzmem czy nieprzestrzeganiem praw człowieka. Dlaczego po niemal 47 latach sankcji Iran nagle miałby się ugiąć? Dobre pytanie. Rynki jednak widzą tę sytuację jako moment uspokojenia w regionie. Co więcej, trwają rozmowy pomiędzy Iranem a Omanem na temat rozminowania korytarza dla statków. Jak reagują rynki? Skoro pojawiły się zapowiedzi presji ekonomicznej zamiast militarnej oraz rozszerzenia żeglugi przez Cieśninę Ormuz, reakcja nie powinna dziwić. Cena ropy naftowej zaczęła gwałtownie spadać. Jeszcze w piątek na zamknięciu rynków baryłka ropy Brent kosztowała 94 USD. Wczorajsze spadki zatrzymały się na poziomie 85 USD.
Węgrzy tną stopy procentowe
Wczoraj, zgodnie z oczekiwaniami, bank centralny Węgier obniżył główną stopę procentową z 5,75% do 5,5%. Sama decyzja była zgodna z prognozami analityków. Rynki zaskoczyły natomiast wypowiedzi przedstawicieli banku centralnego. Spodziewano się wyraźnych zapowiedzi kontynuacji obniżek stóp procentowych. Okazuje się jednak, że mimo bardzo niskich wskaźników inflacji takie deklaracje nie padły. Pewne wypowiedzi można oczywiście odczytywać jako gotowość do dalszych cięć, ale rynek oczekiwał znacznie bardziej jednoznacznego komunikatu. Szczególnie że inflacja bazowa wynosi 1,9%, a konsumencka 1,2%. Wskaźniki te są w pewnym stopniu zmanipulowane przez programy osłonowe, ale nie na tyle, by budziło to duży niepokój. W rezultacie, mimo wczorajszej obniżki stóp procentowych, forint nie tylko się nie osłabił, ale wręcz zyskał na wartości. Wynika to z wątpliwości inwestorów co do tego, czy cykl cięć będzie kontynuowany.
Na głównej parze stabilnie
Wczoraj rano poznaliśmy dane z Niemiec. PKB w drugim kwartale okazał się symbolicznie lepszy, niż oczekiwali analitycy. Był to dobry sygnał nie tylko dla euro, ale również dla złotego. Niemcy są w końcu naszym głównym partnerem handlowym. Po południu poznaliśmy dane z USA. Sprzedaż nowych domów okazała się słabsza od oczekiwań. Gorzej wypadł również indeks zaufania konsumentów Conference Board, który wyniósł 89,4 pkt wobec spodziewanych 90,2 pkt. Co ciekawe, mimo że dane wydawały się zdecydowanie korzystniejsze dla euro, zmiany na rynku walutowym były bardzo niewielkie. Inwestorzy najprawdopodobniej czekają na ważniejsze publikacje w dalszej części tygodnia.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 – USA – dochody i wydatki Amerykanów,
14:30 – USA – PKB, rewizja danych.