Ropa znów sięgnęła 100 dolarów – Komentarz walutowy z dnia 12.03.2026
Stabilizacja cen ropy to coś, do czego wiele osób tęskni, ale też coś, co nie chce się wydarzyć. Szczególnie jak w wojnie w Zatoce Perskiej przekraczane są kolejne granice – jak ataki na statki na kotwicach. W rezultacie dolar idzie w górę, a w tle widzimy dane z USA, które nagle straciły na znaczeniu.
Ropa znów z trzycyfrową ceną
Jeszcze wczoraj rynki oddychały z ulgą, gdy cena czarnego złota spadała do 90 dolarów za baryłkę. Wczoraj doszło jednak do eskalacji działań w Zatoce Perskiej. Mowa tutaj zarówno o atakach koalicji amerykańsko-izraelskiej, jak i o samych odpowiedziach Iranu. To, co chyba najmocniej wstrząsnęło rynkami, to nie ataki na cele w innych państwach w regionie, a działania mające jeszcze bardziej odstraszyć od prób przekroczenia Cieśniny Ormuz. Chodzi o potwierdzające się doniesienia o minach morskich w tym dość wąskim jednak przejściu oraz kolejne ataki na statki. Tym razem celem były również jednostki czekające w znacznej odległości od samej cieśniny. Gdyby doszło do zniszczenia floty oczekującej po obydwóch stronach, nawet koniec walk nie unormowałby sytuacji na rynkach. To właśnie dlatego znów oglądaliśmy ropę w okolicach 100 dolarów za baryłkę.
Jak trwoga, to do dolara
Wzrost napięć spowodował, że na rynkach znów trwa ucieczka kapitału. Ponownie to dolar i frank są głównymi beneficjentami obecnej sytuacji. Obie te waluty zbliżyły się wczoraj do swoich najsilniejszych poziomów względem pozostałych jednostek. Z tej dwójki silniej umacnia się dolar, który od początku wojny zyskuje nawet względem franka szwajcarskiego. Co ciekawe, wczorajsze silne umocnienie amerykańskiej waluty nie wpłynęło – jak to często bywa w takich sytuacjach – na osłabienie polskiego złotego. Z walut naszego regionu lekko tracił forint. Trzeba jednak pamiętać, że Węgrzy mają teraz silne bodźce dla własnej waluty wynikające z wewnętrznej polityki. Dokładnie za miesiąc odbędą się wybory parlamentarna, a obecne sondaże pokazują, że główna opozycyjna partia Tisza wciąż ma dużą przewagę nad rządzącym Fideszem.
Inflacja w USA
Wczoraj poznaliśmy teoretycznie bardzo ważny wskaźnik zza oceanu. Skoro trwa wojna w Zatoce Perskiej, a ceny ropy naftowej idą gwałtownie w górę, to wielu analityków interesuje, jak odbije się to inflacji w USA. Jest tylko jeden ważny problem – wczorajsze dane obejmują luty, czyli przygotowania do wojny. Fajnie, że w lutym było zgodnie z oczekiwaniami 2,4%, ale absolutnie nie daje to analitykom niemal żadnej informacji. Niemal – bo wiemy, że przed samym atakiem nie działo się jeszcze nic nadzwyczajnego. Nadal nie wiadomo jak drożejąca ropa naftowa i idące zaraz za tymi wzrostami ceny paliw przełożą się na portfele Amerykanów. Po kontraktach terminowych na stopę procentową widać jednak, że inwestorzy oczekują, że przesunie to obniżki stóp nawet na wrzesień.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak odczytów mogących rywalizować z wydarzeniami w geopolityce.