Rynek pracy w USA – Komentarz walutowy z dnia 10.08.2026
Amerykanie zakończyli tydzień słabszymi od oczekiwań danymi z rynku pracy, podczas gdy Kanada w tym samym momencie pochwaliła się bardzo dobrymi odczytami. W Zatoce Perskiej znów kumulują się problemy. Inflacja na Węgrzech spada mimo uwolnienia cen paliw.
Dane z amerykańskiego rynku pracy
W piątek poznaliśmy dane z USA, które początkowo wywołały pewien szok. Stopa bezrobocia spadła do 4,1%, czyli poziomu niemal identycznego z tym, jaki notowano w momencie objęcia urzędu przez obecnego prezydenta, choć po drodze sięgała ona 4,5%. Problemem okazały się zmiany zatrudnienia, które wypadły dużo gorzej od prognoz. W sektorze rolniczym oczekiwano 80 tys. nowych miejsc pracy, a tymczasem ich liczba spadła o 23 tys. W sektorze prywatnym z kolei spodziewano się 78 tys., a zobaczono zaledwie 30 tys. Dodatkowo presja płacowa okazała się niższa od zakładanej. Jak zareagował rynek? Tak, jak to często ma miejsce – stopa bezrobocia jest zwyczajowo mniej istotna niż liczba nowych etatów i w rezultacie pod koniec dnia obserwowaliśmy odwrót od dolara.
Co w Zatoce Perskiej?
Piątek na rynkach to również geopolityka, a w ostatnim czasie oznacza to przede wszystkim Bliski Wschód i Zatokę Perską. Impas negocjacyjny wciąż trwa. Jeszcze przed weekendem Iran ostrzegał inne państwa regionu przed wspieraniem USA w prowadzonych atakach, grożąc uderzeniami nie tylko w cele amerykańskie, ale także w infrastrukturę energetyczną. W weekend teoretycznie mieliśmy postęp – Iran i Oman ogłosiły, że są bliskie porozumienia w sprawie szlaków żeglugowych w Cieśninie Ormuz. Problem w tym, że Teheran wciąż oczekuje od USA rekompensaty za szkody wyrządzone atakami, a można w ciemno założyć, że Amerykanie nie są zwolennikami takiego rozwiązania. Należy zatem spodziewać się kolejnej eskalacji, co tłumaczy powrót nieśmiałych wzrostów cen ropy.
Inflacja na Węgrzech
Piątkowy odczyt inflacji mógł zaskoczyć obserwatorów. Inflacja w ujęciu rocznym wyniosła bowiem 1,2% wobec oczekiwanych 1,5%, co na pierwszy rzut oka wygląda jak okazja do obniżek stóp procentowych. W tym roku niby były już dwa razy redukowane, ale nadal wynoszą imponujące 5,75%. Dlaczego stopy pozostają tak wysokie przy tak niskiej inflacji? Głównie dlatego, że wskaźnik zmiany cen jest silnie zmanipulowany. Wciąż obowiązują limity marży na żywność i produkty drogeryjne, zamrożono oprocentowanie hipotek, a ceny energii pozostają regulowane. Ceny paliw – podobnie jak w Polsce – zostały już uwolnione. Ciężko powiedzieć, ile wyniosłaby inflacja bez tych sztuczek. Analitycy wskazują raczej na poziomy lekko powyżej 3%. Warto dodać, że tamtejszy rynek bardzo dobrze zniósł czerwcowe uwolnienie cen paliw.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.