Zamieszanie z USA – Komentarz walutowy z dnia 15.10.2026
Wczorajszy dzień został zdominowany przez dane zza oceanu. Zaczęło się od wyższej od oczekiwań inflacji, kolejnego napływu kapitału do dolara i wiary w jego siłę. Później pojawił się jednak efekt jojo, wywołany słabszym wydźwiękiem danych z posiedzenia FED.
Inflacja w USA
Wczoraj rynek czekał na dane z USA i je otrzymał. Analitycy sądzili, że we wrześniu inflacja roczna wzrośnie z 3,4% na 3,6%. Ostatecznie wyniosła 3,7%. Jest to jednak efekt zaokrągleń. Inflacja w ujęciu miesięcznym miała wynieść 0,6% i dokładnie tyle wyniosła. Jeżeli jeden parametr rośnie powyżej oczekiwań, a drugi nie, oznacza to, że gdybyśmy zobaczyli dane z lepszą dokładnością niż części dziesiętne, prawda leżałaby gdzieś pomiędzy. Powyżej oczekiwań wypadła również inflacja bazowa, która wrosła o 2,6%, zamiast prognozowanych 2,5%. Z jednej strony to tylko 0,1% różnicy. Z drugiej – mówimy o najważniejszej gospodarce świata. Jak zareagowały rynki? Widzieliśmy momentalne umocnienie dolara o ponad pół centa względem euro. Względem złotego zyskał natomiast 3 grosze. Ostatni raz amerykańska waluta była tak silna względem europejskiej w maju 2025 roku.
Odbicie dolara
Tak jak dolar gwałtownie umocnił się wczoraj po danych, tak kilka godzin później zobaczyliśmy równie gwałtowny powrót do punktu wyjścia. Co go spowodowało? Prawdopodobnie publikacja tzw. Beżowej Księgi, czyli zapisków z posiedzenia Rezerwy Federalnej. W skrócie FED widzi słabnący wzrost gospodarczy i utrzymującą się presję inflacyjną. Rynek zinterpretował to jako sygnał, który powinien zmniejszyć szanse na dotychczas oczekiwaną liczbę podwyżek stóp procentowych. Skoro stopy nie mają gwałtownie rosnąć, reakcja rynków sprzed kilku godzin została szybko odwrócona. W rezultacie, tak jak po 14:30 dolar skoczył z 3,90 zł do 3,93 zł, tak po 20:00 rozpoczął ruch w przeciwną stronę, by w nocy znaleźć się na poziomie 3,89 zł.
Co na innych rynkach?
W ostatnim tygodniu widać, że inwestorzy zaczynają przygotowywać się na trudniejsze czasy. Wczorajsze dane tylko przyspieszyły już widoczne tendencje. Rentowność 10-letnich obligacji amerykańskich od tygodnia wyraźnie spada. Co prawda po danych o inflacji mieliśmy chwilowy wzrost, ale komunikat Fed ponownie sprowadził ją w dół. Jeszcze tydzień temu wynosiła 5,35%, dzisiaj jest to 5,1%. Zmiany widać również na giełdach. Najsilniej na Nasdaq, gdzie mamy za sobą wyraźną serię spadków. Kapitał coraz mocniej kieruje się w stronę bezpiecznych przystani. To właśnie dlatego rentowność obligacji spada – inwestorzy są skłonni trzymać obligacje z mniejszą presją za ryzyko. Z drugiej strony ostatnie wydarzenia powodują, że kapitał ucieka z bardziej ryzykownych miejsc, jak np. giełdy. Jest to typowe zachowanie dla sytuacji rosnących stóp procentowych.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 – USA – wyniki sprzedaży detalicznej.