Euro i frank na trzyletnich szczytach – Analiza techniczna z dnia 06.11.2026
Kto liczył, że jesień przyniesie złotemu wytchnienie, ten musi uzbroić się w cierpliwość. Wykresy EUR/PLN i CHF/PLN konsekwentnie pną się w górę, a pierwsze od tygodni cofnięcie zatrzymało się dokładnie tam, gdzie technika podpowiadała wsparcie. Dolar tymczasem gra na przeczekanie i zamiast wyznaczać kierunek, buduje na EUR/USD formację, która w tym roku dwukrotnie okazywała się złudną nadzieją dla euro. Czy do trzech razy sztuka? Może się okazać szybciej, niż zakładają inwestorzy, dziś kluczowe dane z rynku pracy USA.
Tabela. Maksima i minima głównych walut. Zakres: 02.11.2026 – 06.11.2026
| Para walutowa | EUR/USD | EUR/PLN | USD/PLN | CHF/PLN |
| Minimum | 1,1166 | 4,3841 | 3,8935 | 4,7776 |
| Maksimum | 1,1266 | 4,4237 | 3,9549 | 4,8394 |
EUR/USD

Wykres 1. EUR/USD, interwał dzienny
Tym razem celowo cofnijmy się na wykresie EUR/USD niemal do początku roku, bo historia lubi się tu powtarzać. Podwójne dno zrealizowało się w tym roku już dwukrotnie: w marcu w rejonie 1,141 $ (z odbiciem do 1,185 $) i na przełomie czerwca i lipca w obszarze 1,133-1,136 $ (z odbiciem do 1,171 $). Za każdym razem kończyło się to jednak powrotem do umocnienia dolara, a kolejne dołki i szczyty odbić wypadały coraz niżej. Po stromej wrześniowej przecenie para od końca września konsoliduje się między rejonem 1,110 $ a szczytem na 1,1275 $, czyli rysuje kandydata na trzecie w tym roku podwójne dno. Do trzech razy sztuka? Nie byłbym tego taki pewny, bo tym razem formacja nie wygląda podręcznikowo. W marcu i latem drugi dołek leżał nieco wyżej od pierwszego, a teraz jest odwrotnie, co sugeruje, że niedźwiedzie wciąż mają tu coś do powiedzenia. W tym tygodniu euro dotknęło 1,1275 $, ale ostatnie dwie sesje sprowadziły kurs w rejon 1,117-1,118 $.
Jeżeli kurs trwale pokona 1,1275 $, formacja zostanie zrealizowana mimo swoich mankamentów, a otworzy się przestrzeń w kierunku 1,136-1,141 $, czyli tam, gdzie leżały poprzednie dna. Po drodze czeka jednak opadająca 50-sesyjna prosta średnia krocząca w okolicach 1,133 $, a wszystkie trzy średnie wiszą nad ceną, więc nawet udane wybicie byłoby na razie tylko korektą w trendzie zniżkowym. W odwrotnym scenariuszu przełamanie rejonu 1,110 $ ostatecznie zanegowałoby podwójne dno i otworzyło drogę do dalszych spadków w kierunku 1,095 $. Pierwszym sprawdzianem może być już piątkowy raport z amerykańskiego rynku pracy (godz. 14:30).
USD/PLN

Wykres 2. USD/PLN, interwał dzienny
Skoro dolar na EUR/USD zapadł w konsolidację, to jej lustrzane odbicie znajdziemy na USD/PLN. Wcześniej para przeszła jednak drogę, której nie powstydziłby się żaden byk. Na przełomie sierpnia i września odbiła się od rejonu 3,70 zł i stromym korytarzem zwyżkowym w niespełna miesiąc wspięła się o ok. 23 grosze, po drodze przełamując letnie szczyty w okolicach 3,81 zł. Od końca września kurs porusza się już w trendzie bocznym między rejonem 3,86 zł a szczytami z końca października w okolicach 3,96 zł, a osią tej konsolidacji jest poziom 3,90 zł. W tym tygodniu został on przetestowany po raz kolejny i znów zadziałał jak trampolina, wyrzucając kurs w rejon 3,93 zł. Podobnie jak na EUR/USD, układ nie jest podręcznikowy: drugi szczyt wypadł wyżej od pierwszego, więc o podwójnym szczycie trudno mówić.
Wyjście powyżej 3,96 zł otworzyłoby drogę w kierunku psychologicznej bariery 4 zł. W odwrotnym scenariuszu trwałe zejście poniżej 3,90 zł może skierować kurs ku dolnemu ograniczeniu konsolidacji w rejonie 3,86 zł, a dalej w strefę 3,84-3,85 zł, gdzie z poziomem wsparcia spotyka się szybko rosnąca 50-sesyjna prosta średnia krocząca. Wszystkie trzy średnie są ułożone wzrostowo i znajdują się pod ceną, więc dopiero powrót poniżej letnich szczytów w okolicach 3,81 zł, gdzie dochodzi też 100-sesyjna średnia, ostatecznie zanegowałby jesienną zwyżkę. Ponieważ obie pary są swoim lustrzanym odbiciem, rozstrzygnięcie na USD/PLN najpewniej zapadnie razem z tym na EUR/USD.
EUR/PLN

Wykres 3. EUR/PLN, interwał dzienny
Na EUR/PLN od czerwca obowiązuje prosta zasada: każda korekta kończy się wyżej od poprzedniej. Od czerwcowego dołka w rejonie 4,23 zł kolejne cofnięcia zatrzymywały się na linii trendu wzrostowego, wzdłuż której od września wędruje też 50-sesyjna prosta średnia krocząca. Przez większość września i października kurs utknął w konsolidacji między 4,35 a 4,38 zł, ale pod koniec października wyszedł z niej górą i przebił 4,41 zł, czyli szczyt ze stycznia 2024 r. Dotarł w okolice 4,42 zł, najwyżej od połowy listopada 2023 r., a więc od blisko trzech lat. W tym tygodniu euro oddało część zdobyczy, a środowo-czwartkowe zejście zatrzymało się dokładnie na 4,38 zł. Dawne górne ograniczenie konsolidacji przeszło więc pierwszy test w nowej roli wsparcia.
Dopóki ten poziom się utrzymuje, droga do ponownego ataku na 4,41-4,42 zł pozostaje otwarta. Ich pokonanie może zapoczątkować kolejny etap zwyżki, nawet w kierunku 4,47-4,48 zł. To obszar, który wyznaczał górne ograniczenie konsolidacji z czerwca i lipca 2023 r., a na początku listopada tamtego roku był ostatnim przystankiem przed wyraźnym umocnieniem złotego. Jeżeli jednak 4,38 zł nie wytrzyma, kurs najpewniej wróci do dawnej konsolidacji, a jej dolne ograniczenie w rejonie 4,35 zł zbiegnie się w ciągu kilku sesji z linią trendu, a nawet wcześniej może trafić na 50-sesyjną średnią. Ta kumulacja wsparć to ostatnia linia obrony byków, a jej przełamanie zanegowałoby trwający od czerwca trend wzrostowy i skierowało uwagę na 100-sesyjną średnią, która aktualnie znajduje się w okolicach 4,34 zł.
CHF/PLN

Wykres 4. CHF/PLN, interwał dzienny
Na koniec proponuję spojrzeć na franka, bo słabość złotego widać tu wyjątkowo wyraźnie. Od wrześniowego dołka w rejonie 4,54 zł CHF/PLN wspina się w regularnym kanale wzrostowym i w niespełna dwa miesiące zyskał ok. 30 groszy. Po drodze przebił tegoroczne szczyty z przełomu lutego i marca w okolicach 4,79 zł, a górne ograniczenie kanału doprowadziło go na przełomie października i listopada do 4,84 zł, czyli najwyżej od września 2023 r. W tym tygodniu para przeszła szybki sprawdzian: zejście w okolice 4,75 zł zatrzymało się na dolnej linii kanału, a kurs wrócił ponad 4,79 zł. Dawny opór na razie dobrze sprawdza się w roli wsparcia. Średnie kroczące potwierdzają siłę ruchu, bo 50-sesyjna w październiku wybiła się ponad 100- i 200-sesyjną, ale kurs oddalił się od niej już o ok. 14 groszy, co zostawia sporo miejsca na ewentualną korektę.
Dopóki kurs utrzymuje się w kanale i ponad 4,79 zł, w grze pozostaje ponowny atak na 4,84 zł. Ich pokonanie może oznaczać test okolic 4,87 zł, gdzie w 2023 r. dwukrotnie zatrzymywały się zwyżki franka, a dalej szansę na wyjście ponad 4,90 zł. Wtedy automatycznie pojawią się pytania o okrągłe 5 zł, których frank nie oglądał od jesieni 2022 r. Wyjście dołem z kanału byłoby z kolei pierwszym sygnałem zmęczenia byków i mogłoby sprowadzić kurs w rejon 4,72-4,73 zł. To górne ograniczenie wahań z przełomu września i października, które po wybiciu powinno teraz pełnić rolę wsparcia. Ostatecznym sprawdzianem trendu byłby dół tamtego zakresu w obszarze 4,66-4,67 zł, który w tym roku kilkukrotnie zmieniał rolę z oporu na wsparcie, a w którego pobliżu przebiega już rosnąca 50-sesyjna średnia. Dopiero jego przełamanie zanegowałoby jesienną zwyżkę.