Warsh wadzi dolarowi – Analiza techniczna z dnia 31.07.2026
Ostatni tydzień lipca na rynku walutowym można porównać do modyfikacji obrazu po obróceniu kalejdoskopu. Głównym winowajcą zmian na forex był zbyt mało jastrzębi komunikat prezesa FED. Brak zdecydowanych zapewnień Kevina Warsha o determinacji w walce inflacją istotnie osłabił dolara, co może okazać się nawet początkiem do zmiany trendu na wykresie głównej pary walutowej świata. Sytuacje wykorzystuje PLN, który w tym tygodniu odrabiał straty do EUR i USD. Z okazji korzysta również Bank Japonii, który postanowił pomóc jenowi zaatakować „zielonego” ze zdwojoną siłą.
Tabela. Maksima i minima głównych walut. Zakres: 27.07.2026 – 31.07.2026
| Para walutowa | EUR/USD | EUR/PLN | USD/PLN | USDJPY |
| Minimum | 1,1353 | 4,3025 | 3,7327 | 157,96 |
| Maksimum | 1,1537 | 4,3311 | 3,814 | 163,95 |
EUR/USD

Wykres kursu euro do dolara, interwał 4-godzinowy
Kończący się tydzień z technicznego punktu widzenia przyniósł przełom na wykresie głównej pary walutowej świata. Kurs EUR/USD od prawie trzech miesięcy znajdował się w trendzie spadkowym. Po wyznaczeniu majowego szczytu przy 1,18 USD nastąpiło umocnienie waluty zza oceanu. USD był wspierany narracją ówczesnej jastrzębiej polityki monetarnej FED oraz zainteresowaniem inwestorów bezpiecznymi przystaniami spowodowanego brakiem zakończenia konfliktu na Bliskim Wschodzie. Siła dolara pozwalała w maju i czerwcu przełamywać kolejne wsparcia przy 1,167 USD, a następnie 1,15 USD. Minimum, do którego udało się zejść, okazały się okolice 1,133 USD, po czym nastąpiło odreagowanie. Lipiec to czas konsolidacji. Większość czasu notowania eurodolara spędziły pomiędzy 1,138 USD a 1,148 USD. W drugiej połowie miesiąca wykres ulegał linii trendu spadkowego, która wraz z dolnym ograniczeniem kanału bocznego utworzyła formację trójkąta zniżkującego. Ta zgodnie z teorią sugerowała kontynuację spadków. Taki scenariusz byłby jednak możliwy zakładając ceteris paribus, czyli niezmienność pozostałych warunków. Problemem, który pojawił się na drodze do dalszych zniżek, i któremu nie podołał dolar, było utrzymanie stóp procentowych w USA na niezmienionym poziomie oraz mało jastrzębi przekaz prezesa FED. Kevin Warsh podczas konferencji po decyzji był bardzo powściągliwy i nie wysłał inwestorom jasnego sygnału, że zamierza prowadzić restrykcyjną politykę monetarną wobec podwyższonej inflacji. To doprowadziło do wyprzedaży „zielonego”. Masowy odpływ kapitału z dolara doprowadził kurs EUR/USD w szczytowym momencie do 1,153 USD. Aktualnie poziom 1,148 USD stanowi istotne wsparcie. Jeżeli zostanie ono wybronione, czeka nas dalszy marsz popularnego „edka” na północ.
USD/PLN

Wykres kursu dolara do złotego, interwał 4-godzinowy
Pogorszenie kondycji waluty zza oceanu równie doskonale widać w zestawieniu ze złotym. Notowania USD/PLN od maja pozostawały w trendzie wzrostowym. Wykres w trzy miesiące wzrósł z 3,58 PLN do 3,81 PLN, pokonując w tym czasie kolejne opory. Hamulcem do dalszych wzrostów okazał się poziom 3,80 PLN. W lipcu doświadczyliśmy wielu prób jego sforsowania, jednak szczytem możliwości dolara okazało się podejście pod 3,81 PLN. Każdy kolejny atak wysysał siłę z amerykańskiej waluty, sprowadzając notowania do 3,78 PLN. Osłabiona waluta najmocniejszy cios otrzymała minionej środy od samego prezesa FED. Wspomniana we wcześniejszym akapicie wypowiedź Kevina Warsha wywołała ucieczkę od dolara, co cofnęło notowania USD/PLN do 3,735 PLN. Jest to wsparcie, które ostatni raz było testowane na początku lipca. Jeżeli w przyszłym tygodniu ruch w kierunku południowym będzie kontynuowany i dojdzie do jego przełamania, kolejnym przystankiem powinno być 3,70 PLN. Ewentualne wzrosty powinny wrócić notowania na 3,78 PLN.
EUR/PLN

Wykres kursu euro do złotego, interwał 4-godzinowy
Koniec lipca to także spadki kursu EUR/PLN. Zniżka jest jednak niższa, niż ta odnotowania na wcześniej omawianym wykresie. Zacznijmy jednak od faktu, że w połowie czerwca doszło do wyjścia górą z dwumiesięcznej konsolidacji. Kurs wybił się ponad poziom 4,245 PLN i w niespełna miesiąc wzrósł o 10 groszy. Ruch w kierunku północnym próbował wyhamować opór 4,30 PLN, jednak jego retest otworzył drogę do dalszych zwyżek i wyznaczenia lipcowych maksimów przy 4,35 PLN. Ich dwukrotne odhaczenie wykreowało formację podwójnego szczytu, która zgodnie z teorią przyniosła spadki. Te doprowadziły do przełamania linii trendu wzrostowego, która przez miesiąc stanowiła istotne wsparcie notowań. Dziś obserwujemy odbicie od poziomu 4,30 PLN, który jeszcze w czerwcu był oporem, natomiast dziś jest wsparciem. Piątkowe delikatne osłabienie złotego to naturalne odreagowanie ostatniego umocnienia. Z pewnością nie jest to reakcja na najnowsze dane inflacyjne z Polski czy strefy euro, gdyż w obu przypadkach doszło do spodziewanego skoku tempa wzrostu cen konsumenckich.
USD/JPY

Wykres kursu dolara do jena interwał 4-godzinowy
Na nudę nie mogą narzekać osoby aktywne na azjatyckich rynkach finansowych. Abstrahując od tego, co dzieje się na parkietach giełdowych w Korei Południowej czy Japonii, warto przyjrzeć się lawinie, która nawiedziła wykres USD/JPY. Zacznijmy od faktu, że waluta Kraju Kwitnącej Wiśni w długim terminie pozostaje pod presją amerykańskiej. Warto zaznaczyć, że dzieje się to w czasie drugiej kadencji Trumpa, kiedy przecież dolar oddaje pola na forex względem większości walut. Okazuje się więc, że jen jest jeszcze słabszy, ponieważ konsekwentnie traci do „zielonego”, nawet mimo słownych i bezpośrednich interwencji Banku Japonii. Spoglądając jedynie na ostatnie trzy miesiące wykresie USD/JPY, widzimy, że notowania przebyły drogę z 155 JPY do prawie 164 JPY (40-letnie maksimum). Ruch doprowadził do pokonania oporu 158 JPY, a następnie 160 JPY. Ten drugi jest kluczowy dla japońskich decydentów, gdyż w przeszłości jego naruszenie wywoływało dyskusje o możliwej interwencji BoJ. Do takiej prawdopodobnie doszło wczoraj (oficjalnie niepotwierdzone). Jej przeprowadzenie w momencie osłabienia dolara sprowadziło kurs USD/JPY do wcześniej wspomnianego 158 JPY. Następnie doszło do odreagowania i powrotu na 160 JPY. Czy jest to chwilowe umocnienie jena, tak jak przy wcześniejszych interwencjach niebawem wrócimy do wzrostów na wykresie? Tym razem obroną dla JPY ma być jastrzębi komunikat japońskich decydentów mówiący o podwyżce kosztu pieniądza w kolejnych miesiącach. Jeżeli to okaże się za mało, być może do końca roku przebijemy i 164 JPY.