Ceny złota na historycznych maksimach dzięki słabości dolara, ale nie tylko

19.08.2020

Od początków istnienia cywilizacji złoto towarzyszyło człowiekowi i było podstawą systemów ekonomicznych. Ludzie szukali uniwersalnej waluty, która mogła być punktem odniesienia w dokonywanych transakcjach. Złoto jest metalem, który występuje w niemal każdej części świata, z drugiej strony jest na tyle rzadki, że cały czas budzi pożądanie. Owszem na świecie jest sporo rzadszych surowców, droższych a przede wszystkim powszechniejszych, ale nigdy nie urosły do rangi bycia walutą jak złoto. Ten metal jest wydobywany od lat i co jest jego niebywałą cechą przez wieki jego wydobycie jakoś diametralnie nie rosło, ani też nie spadało. Według szacunków analityków złota, wydobyto jedynie 180 tys. ton. Nie da się go ani wyprodukować, ani sztucznie zwiększyć na rynku.

Handel spekulacyjny dominuje na rynku złota

Banki centralne odchodzą od parytetu złota od początków XX wieku, ale nie znaczy to, że kruszec ten traci na znaczeniu jako punkt odniesienia. Po prostu mówiąc w skrócie, ilość złota w skarbcu danego kraju nie musi być odpowiednikiem ilości gotówki w obiegu. Na wstępie warto zaznaczyć, że cena złota na świecie ma niewiele wspólnego ze sprzedażą złota w postaci fizycznej. 99,7% transakcji na rynku złota opartych jest na tzw. papierowym złocie, a więc obrotu papierami wartościowymi opartymi na tym metalu między największymi graczami, zazwyczaj bankami. Takie transakcje nie obejmują fizycznej dostawy, czyli przeniesienia złota ze skarbca do nabywcy. Żeby to zrozumieć wystarczy spojrzeć na zestawienie obrotów złotem i ich popyt na fizyczny kruszec. Transakcje na największych rynkach, a więc Nowym Jorku i Londynie opiewają na kwoty rzędu 350 tys. ton, podczas gdy zapotrzebowanie na fizyczną dostawę jest kilkadziesiąt razy mniejsze i wynosi raptem 4 tys. ton. W większości jest więc to czysta spekulacja cenami złota. 

Gorączka złota również w Polsce

By więc wytłumaczyć ostatnie skoki cen złota warto spojrzeć na rosnące zapotrzebowanie na ten surowiec w dostawach fizycznych. Według analityków popyt na fizyczne złoto w obliczu wybuchu pandemii rósł o nawet 1000%. A podaż na rynku w związku z tak dużym popytem drastycznie spadała. Żeby zrównoważyć te dwie siły rynkowe konieczne więc było podniesienie jego ceny. Żeby to pokazać na przykładzie wystarczy odnieść się do sytuacji w Polsce, która miała miejsce na przełomie marca i kwietnia. Złoto w postaci fizycznej w formie monet czy sztabek było w naszym kraju niedostępne. Niektórzy dilerzy, którzy go jakimś cudem posiadali żądali o ponad 20% więcej aniżeli wynosiła cena spotowa choćby w Nowym Jorku. Sytuacja w kolejnych miesiącach wróciła do normy a Polacy ostro ruszyli na zakupy. Według analityków w pierwszym półroczu 2020 w Polsce sprzedano ponad 5 ton złota inwestycyjnego. 

Rekordy notowań niemal codziennie

Tegoroczne lato na rynku złota z pewnością zapisze się na kartach historii. Pod koniec lipca notowania kontraktów na ten kruszec przebiły wartość 1920 USD za uncję. Warto się tutaj zatrzymać i powiedzieć, że właśnie w dolarze wyraża się wartość tego metalu na rynkach. Jedna uncja to z kolei 31,1 grama. Po przebiciu wspomnianego poziomu większość analityków twierdziła, że to nie jest koniec a kwestią czasu pozostaje przebicie poziomu 2 tys. USD za uncję. Słowa okazały się prorocze z tym, że była to kwestia raptem kilku dni. 7 sierpnia 2020 złoto pobiło historyczny rekord i przebiło wartość 2070 USD za uncję. 

Złoto bezpieczna przystań

Za taki skok wartości (od początku roku to już 35%) winna jest przede wszystkim pandemia koronawirusa, która rozlała się po całym świecie i przyniosła ogromne spustoszenie w gospodarkach światowych po wprowadzeniu lockdownu. Metal ten od zarania dziejów służył jako bezpieczna przystań środków inwestorów. Gdy coś niepokojącego działo się na rynkach inwestowali oni w złoto, by nie stracić swoich pieniędzy. Czynników ryzyka nadal nie brakuje choćby druga fala pandemii, która ma nawiedzić Azję czy Europę. Można się zastanawiać, dlaczego złoto dalej rośnie skoro na rynkach giełdowych trwa taka hossa a klimat inwestycyjny się poprawił?

Nadpłynność napędza popyt na złoto 

Dochodzimy tutaj do kolejnej sprawy. Banki centralne, aby wesprzeć gospodarki uruchomiły na ogromną skalę dodruk pustego pieniądza. Suma aktywów wykreowanych przez pięć największych banków centralnych przebiła wartość 20 bln USD. Od ostatniego kryzysu w 2008 roku wartość pieniędzy w obiegu wzrosła według szacunków blisko 5-krotnie. Złoto od zawsze było wykorzystywane jako ochrona kapitału przed utratą wartości. Skoro na rynkach mamy taką nadpłynność większość aktywów realnie będzie tracić, biorąc pod uwagę zjawisko inflacji, która niemalże musi się pojawić, stąd zwiększone zainteresowanie złotem. Inwestorzy wskutek tak olbrzymiego zastrzyku pustego pieniądza mogą też stracić zaufanie do pieniądza tzw. fiducjarnego. Oczywiście konsekwencją takiego dodruku będzie w przyszłości wyższa inflacja, która również powoduje, że realna wartość aktywów spada. 

Słabość dolara winduje złoto

Kolejna sprawa to słabość waluty, w której złoto jest wyrażane. Waluta USA, bo o niej mowa ma ostatnio fatalną passę. Inwestorzy niemal panicznie wyprzedają dolara w ostatnich tygodniach bojąc się wpływu trudnej sytuacji epidemiologicznej w tym kraju, która wpłynie niekorzystnie na tamtejszą gospodarkę. Wystarczy wspomnieć o liczbie ponad 30 mln Amerykanów, którzy jeszcze w połowie lipca otrzymywali zasiłek dla bezrobotnych. Kraj ten wprowadził ogromne pakiety pomocowe, a tamtejsza władza monetarna, czyli Fed obniżył stopy procentowe niemal do zera, by pobudzić ożywienie, ale stało się to z niekorzyścią dla własnej waluty. EUR/USD w tym roku zaliczył wzrost z poziomów 1,07 $ do momentami 1,19 $. 

Niskie stopy i szukanie alternatyw dla inwestycji

Nie można nie wspomnieć o wpływie niskich stóp procentowych na kształtowanie się cen złota. Oczywiście koszt pieniądza i jego spadek w USA spowodował osłabienie dolara amerykańskiego i w efekcie wzrost tego cennego metalu. Mowa jednak o innym wpływie, a mianowicie niskie stopy procentowe powodują, że kompletnie nie opłaca się trzymać pieniędzy w banku. Rekordowe wypłaty gotówki z banków świadczą o tym, że ludzie przesiadali się na inne inwestycje niż lokaty w bankach. Z pewnością większa część została przeznaczona na kupno fizycznego złota bądź też jednostek funduszy inwestujących w ten kruszec. 

Świetny ruch NBP

Bez wątpienia wygranym rajdu złota jest rodzimy NBP. Na przełomie 2018-2019 roku nasz bank centralny postanowił zakupić ten kruszec o masie 126 ton. Zwiększając tym samym wartość posiadanych rezerw do ponad 230 ton. Wskutek takiego ruchu cen tego metalu NBP „zarobił” ponad 6 mld PLN. W ilości posiadanych rezerw złota Polska zajmuje obecnie 23 miejsce na świecie - mowa oczywiście o oficjalnych danych. Najwięcej ton tego surowca posiadaja USA w forcie Knox zgromadziły 8134 ton. Na drugim miejscu są Niemcy a kolejni, co może być lekkim zaskoczeniem, są Włosi. Trochę dziwi dopiero piąta pozycja Chin, ale trzeba pamiętać, że mówimy o oficjalnych danych. 

1500 a może i 7000 USD za uncje

Trudno wyrokować więc czy złoto może dalej aprecjonować. Niektórzy analitycy jak choćby z Bank of America twierdzą, że w niespełna 2 lata wartość dobije do 3 tys. USD za uncje. Pojawiają się też dość niewyobrażalne prognozy typu 7 tys. USD za uncję do roku 2030. Co warte uwagi, początek pandemii wcale nie przebiegał pod znakiem wzrostów cen złota, ale wielu analityków uznało to za desperacki akt szukania płynności w efekcie czego wyprzedawano niemal wszystko. Jeśli dalej ten kruszec będzie drożał to może to być oznaka niepewności inwestorów, że gospodarki szybko nie wrócą do normalności. Splot czynników, a więc brak ożywienia gospodarczego w połączeniu z wysoką inflacją będzie napędzał wzrosty złota. Czy coś może zaszkodzić notowaniom złota? Bez wątpienia odreagowanie na dolarze amerykańskim, a także powrót do podwyżek stóp procentowych. Szczególnie ta druga sprawa wygląda w tym momencie jak fatamorgana. Niemniej jednak bądźmy świadomi, że po takim skoku w górę przychodzi i czas na realizację zysków.

 

Autor: Krzysztof Pawlak
Kategoria: Wiedza