(Nie)spodziewany wzrost stóp procentowych w Polsce

12.10.2021

W środę 6 października Rada Polityki Pieniężnej niespodziewanie podniosła stopy procentowe o 0,4%. Z samą decyzją, jako ekonomista, nie zamierzam absolutnie polemizować. Warto jednak oprócz konsekwencji, jakie podwyżka ma dla gospodarki, omówić również styl, bo to on ma duży wpływ na rynki. Wiadomo, że polityka monetarna nie jest jazdą figurową na łyżwach, ale pomimo nie przyznawania not wspomniany styl wciąż jest ważny.

Co się wydarzyło?

Rada Polityki Pieniężnej podniosła stopy procentowe wbrew oczekiwaniom rynku. Główna stopa procentowa wzrosła o 0,4% podczas gdy oczekiwano wzrostu o 0,15% lub wcale. W rezultacie mieliśmy małe trzęsienie ziemi na rynku walutowym. Euro staniało z poziomu 4,63 zł na 4,55 zł, pozostałe waluty traciły proporcjonalnie względem złotówki. Powodem tak silnej reakcji był fakt, że dotychczasowa komunikacja banku realnie wykluczała podwyżkę na tym posiedzeniu. Na konferencji prezes NBP co prawda informował, że przecież dawał wskazówki podczas wystąpień, aczkolwiek najbardziej sympatycznym komentarzem względem merytoryczności tych wskazówek będzie po prostu zmienić temat. Z punktu widzenia rynków walutowych nie należy się zresztą do wspomnianych 4,55 zł przywiązywać, bo rynki tak się wystraszyły konferencji i braku wiedzy co dalej, że euro szybko powróciło na poziom ponad 4,60 zł.

Jaki wpływ mają na nas wyższe stopy procentowe?

Wyższa o 0,4% stopa procentowa powoduje, że mniej więcej o tyle wzrośnie wartość WIBOR. W rezultacie odsetki, które płacimy od kredytu, też pójdą w górę. W przypadku raty kredytu mieszkaniowego zaciągniętego świeżo na 30 lat wzrost powinien wynosić około 5%. Nie jest to dobra perspektywa, ale z drugiej strony przy racie kredytu na 2400 zł to raptem 120 zł. Jeżeli inflacja miałaby dalej przyspieszać to i tak byśmy te pieniądze stracili, tylko w mniej zauważalny sposób, np. robiąc bieżące zakupy. Z drugiej strony mamy jeszcze jedną korzyść, której od razu tak nie odczujemy. Zbyt tani kredyt zachęca do ryzykownych zachowań inwestycyjnych, a to może powodować kryzysy.

Skąd ten problem?

Aby lepiej zrozumieć to, co się stało należy spojrzeć na tło wszystkich wydarzeń. Przez ostatnie miesiące pomimo rosnącej wyraźnie inflacji utrzymywano rekordowo niskie (dla Polski) stopy procentowe. W rezultacie pomimo tego, że inne państwa również dotknięte problemem rosnącej inflacji podnosiły stopy procentowe, RPP powtarzała swoją mantrę. Inflacja owszem miała częściowo charakter globalny i mimo tego, że była ona u nas najwyższa w całej Unii, nie można przypisywać odpowiedzialności za nią tylko i wyłącznie rodzimym działaniom. To, że koszty surowców i materiałów idą gwałtownie w górę to jedno, ale to, że zalaliśmy gospodarkę gotówką i obniżyliśmy stopy procentowe to drugie. W rezultacie akcja kredytowa wyskoczyła, ludzie likwidowali lokaty i zaczęli inwestować lub kupować. Mieliśmy zatem dwa bardzo silne czynniki powodujące, że ceny rosną. Nie mieliśmy jednak żadnych działań zapobiegawczych, a dotychczasowa komunikacja wprowadzała w błąd.

Dlaczego krytykuje styl?

Transparentna komunikacja jest pewnego rodzaju standardem w tej branży. Im lepiej bank centralny komunikuje się z rynkiem, tym lepiej inwestorzy wiedzą czego się spodziewać i na co się przygotowywać. Dzięki temu zmiany na rynku nie są szokowe tylko rozkładają się w czasie. Zapewnia to stabilność waluty, która nie skacze nagle w górę lub w dół. Na konferencji jednak dowiedzieliśmy się, że niespodzianka była dobra, bo utrudniła życie spekulantom. Jak brak przewidywalności ma zapewniać stabilność i utrudniać życie spekulantom? To bardzo dobre pytanie, ale nie znam na nie odpowiedzi.

Co jeszcze przyniosła konferencja?

Na konferencji prasowej dowiedzieliśmy się bardzo wiele o niezależności, o interesie Polski i kilku innych kwestiach, które są tak oczywiste w działaniu tego gremium, że aż dziwne, dlaczego ktoś w ogóle miałby o tym przypominać. Jeżeli chodzi o perspektywy na przyszłość, to w sumie nie wiadomo. RPP zamierza oczekiwać na reakcję na decyzję i ma nadzieję, że będzie ona pozytywna. Fakt, że decydenci nie mają planu może budzić poważne obiekcje. Procesy te nie są pod żadnym pozorem trywialne. Ważne jest jednak dawać pewne wytyczne, bo to właśnie takie zachowanie uspokaja rynki. Obecnie nie wiemy nic oprócz tego, że równocześnie podwyżka do 0,5% może wystarczyć, oraz że wzrost cen energii jest tak duży, że wysokie podwyżki i tak nie wystarczą, ale dławią wzrost gospodarczy. To właśnie ten brak perspektyw dalszych podwyżek odpowiadał za gwałtowne straty złotego tuż po konferencji.

Czego zatem realnie należy się spodziewać?

Patrząc na to co się dzieje w innych państwach można oczekiwać, że polityka monetarna polski prędzej czy później będzie dążyć do tego co obserwowane jest w innych krajach w podobnej sytuacji. Na konferencji mocno podkreślano różnicę pomiędzy nami a Czechami czy Węgrami, ale oprócz próby podkreślenia siły Polski nie wiadomo dlaczego mielibyśmy się aż tak różnić. W rezultacie można oczekiwać, że w lepszym lub gorszym stylu, w kolejnych kwartałach dojdzie jednak do dalszego wzrostu stóp procentowych. Trochę może to pokrzyżować COVID, gdyż w Polsce nadal rośnie liczba zakażeń, ale wątpliwe jest by wpłynęło to na to co wydaje się obecnie nieuniknione.

Co spowoduje dalszy wzrost stóp procentowych?

Im wyższe będą stopy procentowe, tym bardziej będziemy wracali do sytuacji, gdzie w bankach na rachunkach zaczną pojawiać się realne odsetki, a kredyty będą coraz droższe. Nikt nie lubi płacić więcej, ale z drugiej strony wzrost stóp procentowych powinien ograniczyć parcie na wzrost cen, który także nikogo nie cieszy. Mowa tutaj zarówno o tych cenach, które płacimy w sklepie spożywczym jak i większych wydatkach np. mieszkaniach. Wyższe stopy procentowe nawet jeżeli nie spowodują korekty cen mieszkań to chociaż powinny spowolnić ich wzrost.

Infolinia
+48 61 250 45 65
LiveChat
Rozpocznij LiveChat
E-mail
biuro@internetowykantor.pl
Nasi konsultanci pracują 
w dni robocze (pn-pt) 
w godzinach 08:00 - 20:00