Wybory w USA a notowania dolara amerykańskiego

16.10.2020

Wybory amerykańskiego prezydenta to zdecydowanie wydarzenie warte uwagi. Zasiadający na tym stanowisku jest jedną z najbardziej wpływowych osób na świecie. Nie dziwi więc tak duże zainteresowanie niemal wszystkich, nie tylko inwestorów, nad przebiegiem kampanii i wciąż powracające pytanie: kto w tym roku wygra? W szranki staje obecny lokator Białego Domu Donald Trump, a naprzeciwko niego Joe Biden. Noc wyborcza odbędzie się 3 listopada 2020 roku.

Dziwne liczenie

Na wstępie warto zwrócić uwagę na specyficzny system wyborczy w Stanach. Każdy stan ma określoną liczbę elektorów. Najpierw wszyscy uprawnieni obywatele idą do urn, a następnie na podstawie wyników tego głosowania w danym stanie oblicza się uzyskane głosy elektorskie. Aby wygrać wyścig o fotel w Gabinecie Owalnym, kandydat musi zgromadzić 270 takich głosów. Ta specyfika głosowania powoduje, że np. w poprzednich wyborach doszło do “dziwnej” sytuacji, gdy Hillary Clinton uzyskała ponad 3 mln głosów więcej od Trumpa, a mimo to przegrała. Obecny prezydent uzyskał wymaganą liczbę głosów elektorskich. Zwycięstwo zawdzięcza głosom z Stanów tzw. niezdecydowanych.

Trudny czas dla rządzących

Warto więc w tym miejscu skupić się na kwestiach gospodarczych i rozwiązaniach, które w tym zakresie mają zamiar forsować obaj kandydaci. Sytuacja oczywiście nie jest idealna na rynkach, a świat zmaga się z gigantycznymi negatywnymi skutkami koronawirusa. W drugim tylko kwartale PKB USA spadł o ponad 30%. Ostre pompowanie gospodarki programami pomocowymi spowodowało, że rośnie nadmiernie deficyt Stanów Zjednoczonych i sięga uwaga: poziomów widzianych podczas drugiej wojny światowej. 

Obniżka podatków

Donald Trump dał się już poznać jako orędownik obniżania podatków, które ma być wsparciem szczególnie dla przedsiębiorców. Mimo sporego cięcia podatku dochodowego dla osób prawnych nie zamierza na tym poprzestać. Kandydat Republikanów ma też inne podejście do choćby ropy naftowej i ma zamiar dalej optować za wydobyciem jej z łupków, mimo sporego minusa: koszt wydobycia vs cena rynkowa czarnego złota. Jak to wpłynie na dolara? Zwiększenie deficytu w przypadku mniejszych wpływów budżetowych powinno osłabiać dolara, co byłoby zgodne z oczekiwaniami obecnego prezydenta. Powszechnie wiadomo, że nie chce on mieć silnej waluty, a kraje, które osłabiają własną walutę, by wspierać eksport, uważa za manipulatorów walutowych. 

Podwyżka podatków

Demokraci mają nieco inne podejście do gospodarki. Chcą znacznie zwiększyć wydatki na edukację, opiekę społeczną i infrastrukturę publiczną. Chwila, ale co z deficytem? W celu jego ograniczania planują nałożyć podatek od najlepiej zarabiających i firm technologicznych, dzięki temu mieliby uzyskać większe wpływy w budżecie. Biden planuje dość szybko odejść (nawet już do roku 2035 co brzmi mocno nierealnie) od tradycyjnych surowców, jak ropa naftowa, czy węgiel, na rzecz czystej energii. Jak więc podejście tego kandydata wpłynie na dolara? Analitycy uważają, że dojdzie do osłabienia waluty USA, szczególnie po nałożeniu podatku na amerykańskie przedsiębiorstwa, co pogorszy ich wyniki finansowe. Swoje trzy grosze powinien dołożyć też rozbudowany pakiet fiskalny, który miałby być stymulantem ożywienia gospodarczego. 

Polityka Fed na dłużej bez zmian

Raczej nuda będzie panować w wątku polityki Fed, na którą naciskać będą obaj kandydaci. Zapowiedź kolejnych ogromnych pakietów fiskalnych przy już olbrzymim deficycie może spowodować, że stopy procentowe w USA jeszcze długo pozostaną na niskich poziomach, a luzowanie monetarne szybko się nie skończy, może nawet nie w kolejnej kadencji prezydenta Stanów Zjednoczonych. Nie wydaje się, by któryś z kandydatów był skłonny preferować podejście o normalizacji polityki monetarnej. Jakie będą konsekwencje tej sytuacji dla notowań dolara amerykańskiego? Niskie stopy plus luzowanie to nie są dobre argumenty za aprecjacją waluty. 

Biden mniej konfliktowy

Spora różnica między kandydatami panuje na polu polityki zagranicznej, szczególnie relacji z Chinami. Eksperci są zdania, że Biden będzie prowadził znacznie mniej konfliktową politykę, niż obecny lokator Białego Domu. Oczywiście nie będzie to wysoka poprzeczka, skoro obecny prezydent przez swoją kadencję kłócił się i atakował niemal wszystkich, począwszy od Chin, poprzez Turcję, Rosję, Iran, po nawet najbardziej stałego sojusznika, czyli Europę. Dla dolara jest to oczywiście perspektywa do osłabienia notowań, szczególnie w relacji do chińskiego juana. 

Trump ma koronawirusa… i dalej traci w sondażach

W ostatnich dniach rynki zmroziła informacja o zakażeniu się koronawirusem przez prezydenta Trumpa. Co ciekawe jego lekceważące podejście do możliwego złapania choroby spowodowało, że znacznie stracił w sondażach przedwyborczych. Biden zyskał przewagę w tzw. niezdecydowanych Stanach (swing states), gdzie często decyduje się wynik wyborów. Również bukmacherzy nie dają szans Trumpowi w walce o reelekcję, ustalając kurs za jego wygraną na 2,20, podczas gdy kurs na zwycięstwo Bidena wynosi 1,63. 

Najgorsza debata w historii

Na ten moment głosujący Amerykanie mieli okazję zobaczyć kandydatów w jednej debacie prezydenckiej. Niestety dla niezdecydowanych wyborców obaj pretendenci, zamiast opowiadać o swoich pomysłach na najbliższe lata, skupili się na wzajemnym atakowaniu. Padło wiele kontrowersyjnych słów, m.in. Biden nazwał Trumpa klaunem. Debata została odebrana jako jedna z najgorszych w historii. Kolejne starcia są zapowiadane na 15 i 22 października o ile oczywiście obecny prezydent dojdzie już do pełni zdrowia. Czy zmieni się ich przebieg? Niestety wygląda, że czeka nas miesiąc brudnej gry o wygraną. 

Będzie się działo 

Podsumowując, czeka nas bardzo ciekawy miesiąc na rynkach i wcale nie musi się on skończyć 3 listopada. Trump nieustannie powtarza, że w przypadku swojej przegranej zakwestionuje wynik wyborów do Sądu Najwyższego. Nie chce on zaakceptować listownej formy głosowania, według niego grozi ona olbrzymim ryzykiem sfałszowania. Jeśli faktycznie Biden wygra, możemy być świadkami sporego zamieszania na rynkach, szczególnie jeśli dojdzie do niepokojów społecznych wywołanych przez zwolenników obecnego prezydenta. Dolar więc ma sporo do stracenia tak naprawdę w przypadku zwycięstwa obu kandydatów. Mówi się, że wygrana Bidena spowoduje spadki na giełdach. Czy tak będzie? Okaże się już niebawem, niemniej jednak nie ma co zwracać uwagi na sondaże, bo często przekłamywały one rzeczywistość, w końcu według nich brexitu miało nie być

 

Autor: Krzysztof Pawlak
Kategoria: Wiedza